Raków Częstochowa zmiażdżył Lechię Gdańsk! Liderzy coraz bliżej mistrzostwa

Raków Częstochowa zmiażdżył Lechię Gdańsk! Liderzy coraz bliżej mistrzostwa

Jean Carlos, Jakub Bartkowski
Jean Carlos, Jakub Bartkowski Źródło: PAP / Waldemar Deska
W meczu 30. kolejki PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa podjął przed własną publicznością Lechię Gdańsk. Faworyzowani gospodarze pewnie pokonali ekipę z Pomorza 4:0. Sytuacja przyjezdnych w ligowej tabeli jest coraz gorsza, natomiast częstochowianie są o krok od przypieczętowania mistrzostwa Polski.

Skład Rakowa Częstochowa (1-3-4-3): Trelowski – Racovitan, Arsenić, Svarnas – Tudor – Papanikolau, Kochergin, Jean Carlos – Nowak, Wdowiak, Piasecki.

Skład Lechii Gdańsk (1-4-2-3-1): Buchalik – Bartkowski, Nalepa, Tobers, Abu Hanna – Kałuziński, Kubicki, Diabate, Gajos, Terrazzino – Paixao.

Odważna gra Lechii Gdańsk nie wystarczyła

Początek meczu był bardzo spokojny. Lechia Gdańsk w pierwszych minutach pokazywała, że nie boi się lidera. Już w siódmej minucie Terrazzino znakomicie wybiegł lewą stroną i posłał dośrodkowanie w pole karne rywali, ale defensorzy Rakowa Częstochowa znakomicie sobie z nimi poradzili. Chwilę później Kubicki otrzymał żółtą kartkę za faul na Jeanie Carlosie w okolicach pola karnego gości, ale gospodarze nie stworzyli z niego zagrożenia. Piłkarze obu drużyn częściej wybierali grę w bocznych sektorach boiska.

W 20. minucie Nowak dośrodkowywał z rzutu rożnego, po którym Piasecki oddał strzał głową, ale futbolówka powędrowała nad poprzeczką. To była chwila, w której Rakowianie częściej utrzymywali się przy futbolówce. Nowak, który wcześniej został sfaulowany przez jednego z przeciwników, przez jakiś czas był w stanie kontynuować grę, ale nie na długo. W 30. minucie musiał zejść i zmienił go Ben Lederman. Mecz zrobił się nieco brzydszy, ponieważ arbiter w przeciągu trzech minut pokazał dwie żółte kartki zawodnikom Rakowa. Ukarani zostali Papanikolau i Racovitan.

Piłkarze Marka Papszuna przejęli inicjatywę. Kilkukrotnie wprowadzali piłkę w pole karne przeciwników, jednak nie zdołali zamienić żadnej z akcji na bramkę. Również Lechiści bardzo dobrze odpierali ich ataki. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy zobaczyliśmy to, na co tak długo czekaliśmy. Piasecki dostał górne podanie za linię obrony, popędził do piłki, a następnie na granicy pola karnego podciął piłkę nad wychodzącym z bramki Buchalikiem. Po analizie VAR okazało się, że gol został zdobyty prawidłowo! Po tym sędzia posłał piłkarzy na przerwę.

twitter

Raków Częstochowa coraz bliżej mistrzostwa Polski

Boisko opuścili Piasecki i Wdowiak, a w ich miejscu zameldowali Berggren i Gutkovskis. Natomiast David Badia przeprowadził potrójną zmianę. W miejsce Paixao, Terazzino i Abu Hanny pojawili się De Kamps, Pietrzak i Zwoliński. Lechia Gdańsk próbowała przedostać się w pole karne gospodarzy, długo prowadząc atak pozycyjny, ale strzał zdołał oddać tylko Kałuziński, w dodatku był on bardzo niecelny. W 74. minucie Raków przeprowadził bardzo dobrą akcję, napędzoną przez Arsenicia. Jean Carlos dośrodkował w pole karne i Raków był bliski gola.

Swoją przewagę podkreślili w kolejnej sytuacji. Tudor znakomicie wszedł w środek pola i podał piłkę do Kochergina. Napastnik zwiódł Buchalika i skierował piłkę do siatki.

twitter

Strzelec gola po chwili opuścił murawę, a razem z nim Jean Carlos. Zastąpili ich Cebula i Długosz. W 81. minucie Papanikolau oddał strzał zza pola karnego, którym pokonał Buchalika i tablica wyników pokazywała już 3:0. David Badia dokonał ostatnich zmian, wpuszczając na boisko Sezonienko i Piłę w miejsca Gajosa oraz Diabate.

Chwilę później Gutkovskis i Berrgen przeprowadzili kapitalną akcję, ale Łotysz minimalnie za mocno podał do kolegi i nie zdołał pokonać bramkarza przyjezdnych. Gdańszczanie mogli strzelić gola honorowego w 88. minucie, jednak Zwoliński nie zdołał dobić dośrodkowania Piły. Lechia przez jakiś czas utrzymywała się przy piłce, ale zaraz straciła posiadanie. Długosz pomknął skrzydłem i doskonale dośrodkował zewnętrzną częścią stopy do Gutkovskisa, a ten umieścił piłkę w siatce, ustalając wynik meczu na 4:0. Po trzech doliczonych minutach arbiter zakończył mecz.

Czytaj też:
Dwa gole załatwiły wszystko. Legia Warszawa wciąż może o tym marzyć
Czytaj też:
Były mistrz Polski bez licencji na grę w Ekstraklasie. Podano powód

Opracował:
Źródło: WPROST.pl