Taką Ekstraklasę lubimy oglądać! Pogoń i Raków dały efektowny popis umiejętności

Taką Ekstraklasę lubimy oglądać! Pogoń i Raków dały efektowny popis umiejętności

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kamil Grosicki i Jean Carlos Silva
Kamil Grosicki i Jean Carlos Silva Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Mecz Pogoni Szczecin i Rakowa Częstochowa trzymał w napięciu niemal od samego początku aż do ostatniej chwili. Mimo początkowych kłopotów obie drużyny zaprezentowały ofensywny, efektowny futbol, który mógł się podobać kibicom. Gorzej z wynikiem...

Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa stworzyły znakomite widowisko – jak na ligowy hit przystało. Gospodarze mogą jednak pluć sobie w brody, bo stworzyli sobie znacznie więcej sytuacji niż przeciwnicy.

Vladan Kovacević ratował Raków Częstochowa

Obie drużyny weszły w ten mecz jakby nieco przestraszone. Z jednej i drugiej strony widzieliśmy proste błędy i niecelne podania, które wynikały między innymi ze złej komunikacji pomiędzy zawodnikami. Od czasu do czasu kończyło się to groźnymi sytuacjami. Pierwszą naprawdę dobrą mieli gospodarze po kwadransie, lecz wówczas Vladan Kovacević zatrzymał Alexandra Gorgona uderzającego z bliskiej odległości. Kombinacyjne rozegranie przyniosło jednak całkiem niezły efekt i było ostrzeżeniem dla mistrzów Polski.

W 30. minucie Bośniak ponownie spisał się kapitalnie i uratował Raków Częstochowa od utraty bramki. Portowcy wyprowadzili znakomitą kontrę z prawej strony. Wahan Biczachczjan wypuścił Kamila Grosickiego, a ten dośrodkował w kierunku napastnika. Ten jednak do futbolówki nie doszedł, ale Ormianin otrzymał okazję na dobitkę. Golkiper znakomicie wyszedł z bramki i zatrzymał rywala. Niedługo potem pomylił się też Efthymios Koulouris, próbując sprytnie strzelić w kierunku dalszego słupka – technicznie, z lewej strony. Najlepszą okazję po stronie gości w 38. minucie zmarnował natomiast niepilnowany Marcin Cebula.

Szybka odpowiedź Pogoni Szczecin

Tuż po wznowieniu gry Pogoń miała kolejną okazję, by wyjść na prowadzenie, aczkolwiek Vladan Kovacević był w absolutnym sztosie. Najpierw wyszedł daleko poza własne pole karne i zaliczył celny wślizg, a potem jeszcze umiejętnie zablokował dobitkę. W 49. minucie natomiast to częstochowianie w końcu ruszyli do przodu, a Gustav Berggren nawet trafił do siatki po rykoszecie. Szwed znajdował się jednak na spalonym, więc trafienie nie zostało uznane.

Dopiero następna groźna akcja przyniosła gola w tym hitowym spotkaniu. Najpierw Srdjan Plavsić wypuścił w pole karne (z lewej strony) Władysława Koczerhina, a ten sprytnie obrócił się i podał prostopadle do nadbiegającego Bartosza Nowaka. To właśnie Polak pokonał Valentina Cojocaru płaskim strzałem z bliskiej odległości.

twitter

Medaliki dość krótki cieszyły się z prowadzenia, ponieważ szczecinianie zdołali skutecznie odpowiedzieć na gola Bartosza Nowaka. Wahan Biczachczjan zabłysnął jeszcze raz prostopadłym podaniem do Kamila Grosickiego, tym razem ustawionego na prawym skrzydle. Reprezentant Polski pomknął w „szesnastkę”, a gdy był pod linią końcową, podał wzdłuż niej. Ustawiony tuż przed bramką Alexander Gorgon miał łatwe zadanie – umieścił futbolówkę w pustej siatce. Mimo usilnych prób Pogoń nie potrafiła zdobyć kolejnej bramki, więc jej starcie z Rakowem zakończyło się remisem.

Statystyki meczu Pogoń – RakówCzytaj też:
David Balda dla „Wprost”: Śląsk Wrocław ma najlepszą drużynową chemię w lidze
Czytaj też:
Piotr Stokowiec dla „Wprost”: ŁKS nie ma zepsutej szatni. Nie da się zjeść słonia na raz

Opracował:
Źródło: WPROST.pl