Wilfredo Leon zdradził tajemnicę z dzieciństwa. To ukształtowało jego charakter

Wilfredo Leon zdradził tajemnicę z dzieciństwa. To ukształtowało jego charakter

Wilfredo Leon
Wilfredo Leon Źródło: Newspix.pl / Paweł Piotrowski/400mm.pl
Wilfredo Leon wrócił do gry w klubie z tarczą po intensywnym sezonie reprezentacyjnym. Atakujący Biało-Czerwonych odczuwa jego skutki, ale czuje się dobrze, co jest efektem m.in. jego twardego charakteru. W najnowszym wywiadzie opowiedział, w jaki sposób wyrósł na dorosłego mężczyznę. Niektóre fakty mogą zadziwić.

Polscy siatkarze wrócili do swoich klubów i już w najbliższym czasie rozpoczną sezon ligowy. Wilfredo Leon, kapitan Sir Safety Perugii był jednym z najważniejszych zawodników kadry Nikoli Grbicia podczas sezonu reprezentacyjnego. Nic dziwnego, że jego wkład w drużynę jest tak istotny. Klucz tkwi przede wszystkim w charakterze urodzonego na Kubie Polaka.

To ukształtowało charakter Wilfredo Leona

Kiedy Wilfredo Leon skończył 13 lat, wyruszył z Santiago de Cuba do Hawany i zamieszkał w internacie. Tam nie miał łatwego życia, gdyż zmagał się z trudnymi warunkami, ale nigdy nie narzekał, ciężko pracując, co też ukształtowało jego charakter. W wywiadzie dla serwisu sport.interia.pl przyznał, że był bardzo pracowitym i aktywnym dzieckiem, dzięki czemu nauczył się walczyć o swoje. Przytoczył przykłady sytuacji, w których Kubańczycy muszą ze sobą walczyć, by przezwyciężyć niesprawiedliwość.

– Trzeba walczyć o swoje w każdej sytuacji. I my, od najmłodszych lat, coś takiego mamy w sobie. Nie możesz pękać, bo jeśli to zrobisz, wtedy nic nie załatwisz albo nie kupisz. Dlatego powiedziałbym, że charakter Kubańczyków buduje się od najmłodszych lat – powiedział Wilfredo Leon.

Wilfredo Leon zdradził tajemnicę o swoim dzieciństwie

Urodzony w Santiago 30-latek nigdy nie miał łatwej drogi do osiągnięcia celów. Kiedy mieszkał w internacie, musiał mierzyć się z wieloma niedogodnościami, ale zawsze był zadowolony. Nie było mowy o telefonach, internecie, a telewizja to była rzadkość. Nieświadomość istnienia takich rzeczy sprawiła, że cieszył się z małych i drobnych gestów, co w dzisiejszych czasach jest coraz rzadziej spotykane.

– Zewsząd cały czas grała muzyka i świeciło słońce, a to coś, co bardzo mocno pomaga złapać energię, która napędza cię do działania w trakcie dnia, nawet gdy jesteś niedojedzony. Jeśli nawet nie zjadło się śniadania, tylko dopiero obiad i kolację, to człowiek i tak się cieszył i był pozytywnie nastrojony – dodawał reprezentant Polski.

Czytaj też:
Nikola Grbić złożył ważną deklarację. Wystarczyło jedno zdanie
Czytaj też:
Nietypowa prośba mistrza Europy. Bartosz Bednorz potrzebuje pomocy kibiców

Opracował:
Źródło: sport.interia.pl