Francuska gwiazda wychwala Warszawę. „Jedno z najlepszych miejsc w mojej karierze”

Francuska gwiazda wychwala Warszawę. „Jedno z najlepszych miejsc w mojej karierze”

Siatkarz Projektu Warszawa Kevin Tillie
Siatkarz Projektu Warszawa Kevin Tillie Źródło: Newspix.pl / Adam Starszynski
Kevin Tillie solidnie radzi sobie w tym sezonie w barwach Projektu Warszawa. Mistrz olimpijski z Tokio zachowuje skromność, gdy mowa o indywidualnych zasługach, lecz docenia rezultaty całego zespołu. Przyjmujący zdradził „Wprost” po meczu z Aaka-Volley co łączy go z trenerem rywali, a także opowiada o życiu w stolicy Polski.

Projekt Warszawa nie zwalnia tempa w walce o puchary. Wciąż liczy się w grze zarówno w krajowych rozgrywkach, jak i za granicą. Dzięki wygranej 3:1 w rewanżowym meczu Pucharu Challenge z fińskim Aaka-Volley (3:0 w pierwszym starciu), zawodnicy Piotra Grabana awansowali do drugiego w historii klubu finału zmagań trzeciego szczebla.

Do dwóch razy sztuka Projektu Warszawa

Dwanaście lat temu warszawianie ulegli w polskim finale AZS-owi Częstochowa. Tym razem na ich przeszkodzie stanie Vero Volley Monza. Włosi w ostatnich tygodniach notują dobre wyniki. Nieoczekiwanie pokonali Trentino Volley w półfinale krajowego pucharu, ulegając w finale Perugii. Podczas gdy Projekt musiał uporać się z Aaka-Volley, ekipę spod Mediolanu czekała walka z Galatasaray Stambuł (wygrane 3:0 i 3:2).

Projekt może już myśleć o zaplanowanych na 21 i 27 lutego (daty nieoficjalne, mogą ulec zmianie) meczach z Vero Volley. Dodatkowo cały czas skupiają się na PlusLidze (drugie miejsce tabeli) oraz Pucharze Polski, gdzie w ćwierćfinale czekają na nich drugoligowe CUK Anioły Toruń.

Rozmowa z Kevinem Tillie, siatkarzem Projektu Warszawa

Kevin Tillie rozgrywa trzeci sezon (wliczając rozgrywki 2019/2020) w barwach Projektu. Francuz jest pewnym punktem zespołu, gwarantującym stabilizację w przyjęciu. W rankingu najlepszych w tej dziedzinie plasuje się na bardzo wysokim, trzecim miejscu w PlusLidze, przegrywając jedynie z dwoma libero – Pawłem Zatorskim i Erikiem Shojim.

W rozmowie z „Wprost” 33-letni mistrz olimpijski opowiada o walce z fińską ekipą, dawnej młodzieńczej inspiracji odpowiadającej za wyniki Aaka-Volley czy ojcu, który cieszy się tak wielką popularnością, że fani tworzą breloki z jego wizerunkiem. Francuz bardzo docenia Warszawę, w której doskonale odnajduje się zarówno on, jak i jego rodzina.

Michał Winiarczyk, „Wprost”: Gratulacje z okazji awansu do finału Pucharu Challenge. Finowie, choć mocno z wami przegrali, to potrafili parokrotnie uprzykrzyć wam życie.

Kevin Tillie: Postawili mocne warunki. W drugim secie wykorzystali chwilę zawahania, potrafili wygrać parę piłek, których ostatecznie zabrakło nam do wygrania partii. Naszym celem była wygrana 3:0, więc należy docenić fakt, że Akaa-Volley zdołało urwać nam seta. Niemniej, najważniejszy jest jakakolwiek wygrana i awans do finału.

Czuliśmy się dobrze przygotowani fizycznie w spotkaniu. Myślę, że lepiej niż Finowie. Atak, blok i serwis też u nas działał lepiej. Dla końcowego wyniku pomocna była także poprawa gry w przyjęciu w dalszej części partii.

W finale czeka na was Monza – siódma ekipa Serie A, finalista Pucharu Włoch i zdobywca Pucharu CEV sprzed dwóch lat.

Wygrali ten puchar pokonując mój ówczesny zespół – Tours.

Marcelo Fronckowiak do dziś pamięta jedno kontrowersyjne zagranie Georga Grozera z tamtej serii.

On to jeszcze pamięta? Cholera, ma dobrą pamięć (śmiech).

Jaką masz opinię na temat tego zespołu?

To drużyna bardzo mocna fizycznie. Grają mocną, twardą siatkówkę, którą potrafią zdominować rywali. Mają bardzo międzynarodowy skład między innymi trzech Kanadyjczyków grających dobrze ze sobą. Biorąc pod uwagę ich awans do finału Pucharu Włoch spodziewamy się trudnej walki.

Jesteś zadowolony z formy Projektu w tym sezonie?

Oczywiście! Jesteśmy drudzy w tabeli PlusLigi, a w nowy rok wchodziliśmy jako liderzy. Dopadły nas kontuzje w ostatnich tygodniach, co przełożyło się na występy, ale cały czas utrzymujemy wysoką lokatę. Dodatkowo wciąż liczymy się w walce w Pucharze Polski i Pucharze Challenge. Wiem, że terminarz jest jeszcze mocno wypełniony spotkaniami. Teraz będzie tylko trudniej, ale wierzę, że nie zakończymy tego sezonu bez trofeum. Naszym atutem jest regularność. Jeśli ją utrzymamy, to możemy zakończyć zmagania dobrym rezultatem.

Indywidualnie też możesz być chyba zadowolony? Zajmujesz trzecie miejsce w rankingu najlepiej przyjmujących PlusLigi.

Ale to sport zespołowy. Jeśli dobrze mi idzie w przyjęciu, to innemu koledze dobrze idzie też w ataku czy bloku. Nie jestem człowiekiem lubiącym rankingi i statystyki. Tak długo jak wygrywamy, tak długo staram się nie zerkać na nie.

Wiesz co łączy cię z trenerem Akaa-Volley?

Jasne! Mój tata. Ja i Olli Kuunari bardzo dobrze się znamy z czasów, gdy grał w Cannes. Pamiętam, że mocno zwracałem na niego uwagę, gdy ojciec go trenował. Miał jeden z najlepszych „roll shotów”, jakie widziałem w życiu. Potrafił w świetny sposób przechytrzyć blokujących rywali. Był siatkarzem, którego lubiłem oglądać i którym się inspirowałem.

Dwa lata temu pytałem się twojego taty o to, kto w rodzinie Tillie jest najpopularniejszy. Wahał się pomiędzy tobą a Killianem, ale finalnie postawił na niego.

Killian stał się bardzo znany za sprawą gry w NBA. Od ponad roku próbuje dojść do zdrowia po kontuzji, więc przeżywa trudny okres.

instagram

Trener Laurent mówił, że on jest za stary na popularność.

A skąd! Dzisiaj to on jest największą gwiazdą rodziny Tillie. We Francji każdy go rozpoznaje. Za sprawą złota olimpijskiego stał się legendą naszej siatkówki. Myślę, że jego renoma wykracza już poza volley. To również autorytet dla trenerów innych dyscyplin. Myślę, że jego sukces z kadrą będzie długo wspominany.

Tata ma także masę kibiców w Japonii. W ubiegłym roku grałem tam z kadrą. Fani dawali mi… zdjęcia ojca albo jakieś gadżety z jego podobizną np. breloki (śmiech). To wywoływało ogromny uśmiech i radość na mojej twarzy. Cieszy mnie, jakim szacunkiem się go darzy.

Masz w tym sezonie wielu kolegów z kadry w PlusLidze. Myślisz czasem o zbliżających się igrzyskach?

(Do Tillie podchodzi Olli Kunnari, trener Aaka-Volley. Kevin zwraca się do niego)

Zostałem przez niego (dziennikarza – przyp. M.W) zapytany, co nas łączy. Powiedziałem, że Cannes i mój tata. Powiedziałem, że miałem jeden z najbardziej imponujących „roll shot’ów”, jakie w życiu widziałem. Co najśmieszniejsze, jak mieliśmy analizę video do meczu, to zauważyliśmy, że wielu chłopaków próbuje uderzać tak jak ty. Od razu powiedziałem: „To zasługa trenera” (śmiech).

Odnośnie francuskich kolegów, bardzo mnie cieszy to, jak sobie radzą. Dzięki temu możemy być dobrej myśli w kontekście sezonu reprezentacyjnego. Im lepiej będziemy się prezentować w lidze, tym w lepszej formie przyjedziemy na zgrupowanie. O igrzyskach jeszcze nie myślę, bo mam przed sobą do wykonania robotę z Projektem. Wolę nie wybiegać tak daleko w przyszłość.

Rozgrywasz już kolejny sezon w Warszawie. W pełni przyzwyczaiłeś się do polskiego życia?

Warszawa to świetne miejsce do życia. Z pewnością jedno z najlepszych, w jakich grałem podczas kariery. Nie brakuje mi tu niczego. Cieszy mnie jako ojca to, że mamy tu co robić całą rodziną. Jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. Może nie mamy takiej pogody jak na południu Francji, ale nie mam na co narzekać. Lubię tutaj żyć.

Czytaj też:
Nikola Grbić wiele mu zawdzięcza. Zostawił mu największy dar
Czytaj też:
Bartosz Kwolek dla „Wprost”: „Porażki do zera to też jest mobilizacja”

Źródło: WPROST.pl