Magda Linette dla „Wprost”: W Australian Open grałam jak w transie. Czasem nie pamiętam części meczów

Magda Linette dla „Wprost”: W Australian Open grałam jak w transie. Czasem nie pamiętam części meczów

Magda Linette
Magda Linette Źródło: PAP / Leszek Szymański
Magda Linette osiągnęła ogromny sukces podczas tegorocznej edycji Australian Open. Polka docierając do półfinału tego wielkoszlemowego turnieju, wyrównała rekord Agnieszki Radwańskiej i Igi Świątek. Po zakończeniu udziału w Wielkim Szlemie tenisistka przyleciała na parę dni do Polski i spotkała się z dziennikarzami. Poznanianka wyjawiła, jakie ma plany na przyszłość.

W poniedziałek 30 stycznia odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięła rewelacja tegorocznej edycji Australian Open – Magda Linette. W trakcie jej trwania poruszane zostały różne tematy, od tych bardziej prywatnych – o ulubioną rasę psa i o liczbę par butów, do tych dotyczących tenisa.

W pewnym momencie zadałem Magdzie Linette pytanie o mecz z Jekateriną Aleksandrową, który był szóstym podejściem poznanianki do czwartej rundy Wielkiego Szlema. Na pytanie, czy myślała, że ciąży nad nią klątwa 3. rundy, tenisistka zaprzeczyła. –Na Wimbledonie czy Roland Garros w poprzednich latach byłam bardzo blisko. To był na pewno najbardziej stresujący mecz dla mnie – podkreśliła.

United Cup pomógł czy przeszkodził Magdzie Linette podczas Australian Open?

Norbert Amlicki „Wprost”: Czy w przygotowaniach do Australian Open pomógł pani United Cup, czy wręcz przeciwnie – bo przez intensywność tego turnieju nie miała pani już siły w późniejszych meczach na Wielkim Szlemie?

Magda Linette: Bardzo mi to pomogło. Zaczęłam ten sezon z nie tylko z fajnymi wygranymi, ale też naprawdę bardzo pozytywnym podejściem. Uwielbiam turnieje drużynowe, gdzie nie gram tylko i wyłącznie dla siebie. Uwielbiam też grać dla innych.

Cały team mnie bardzo niósł i pomógł mi w trudnych meczach. To one mi dały pewność siebie na później, a poza tym wspólnie spędziliśmy fantastyczny czas.

Odnosząc się do pytania z konferencji, jakie uczucie pani towarzyszyło, kiedy udało już się awansować do tej czwartej rundy?

Na pewno przed tym meczem był największy stres, bo na tej rundzie mi ambicjonalnie najbardziej zależało. Po meczu czułam ogromną ulgę i to było moje pierwsze uczucie, jakie pamiętam.

W trakcie samego meczu miałam wrażenie, że po powrocie w pierwszym secie, grałam, jakbym była w transie. W sumie pierwszy raz udało mi się rozegrać mecz 3. rundzie, w którym prezentowałam bardzo odważny tenis na swoich zasadach. To też bardzo mnie cieszyło, że poszłam za ciosem. Wcześniej zdobyte doświadczenie zaprocentowało i to tym razem mnie udało się obrócić wynik na swoją korzyść.

Magda Linette: Nie pamiętam wszystkiego z moich meczów

Czy pamięta Pani przebieg każdego spotkania, czy zdarza się, że Pani niektóre momenty ulatują w związku z ogromną dawką adrenaliny? Tak mają np. pięściarze.

Może aż tak nie. Mam flashbacki, ale faktycznie podczas tak ważnego turnieju odczuwam ogromny stres, że nie pamiętam wszystkiego. Na Australian Open grałam jak w transie i najśmieszniejsze jest to, że Ian (Huges, trener – red.) zawsze się mnie pyta, czy pamiętam ostatniego gema. Okazało się, że ostatniego punktu przeciwko Anett Kontaveit nie pamiętałam.

W takim razie czy pani pamięta przebieg meczu z Pliskową, bo w drugim secie ćwierćfinału była taka sytuacja, że po przełamaniu przy wyniku 5:5, kiedy nastąpiła zmiana stron musiała sobie pani sobie dwa razy podrzucić piłkę, bo ewidentnie raziło słońce. Czy, przy okazji, że wcześniej nie wykorzystała pani ośmiu break pointów w tej partii, pojawiła się jakaś nerwowość, że warunki nie sprzyjają, co może zakończyć się późniejszą klęską?

Obie miałyśmy ten sam problem ze słońcem. Właśnie przełamałam ją dzięki temu. Za te niewykorzystane break pointów nie plułam sobie w brodę. Wiedziałam, że zmuszałam rywalkę do bardzo ciężkiej pracy. To ona musiała zagrać swój najlepszy tenis, żeby je obronić. Wiedziałam, że jeżeli będę cały czas kontynuowała swoją grę, to dostanę szansę, którą będę mogła wykorzystać.

Przechodząc na swoją stronę, miałam 100-procentową pewność, gdzie jest słońce i że mogę dobrze zaserwować. To był wówczas bardzo ważny moment, by nie dać oddechu Pliskowej i zakończyć seta.

Czy woli walki można się nauczyć?

Już w meczu z Sabalenką pokazała pani wielką wolę walki broniąc m.in. dwie piłki meczowe. Czy musiała się pani tego nauczyć, czy miała pani to od zawsze, bo niejedna osoba by w tym momencie odpuściła?

Myślę, że uczymy się tego jako tenisiści od najmłodszych lat. Poza tym ja wiedziałam, jak ja się czułam w tych poprzednich rundach, kiedy prowadziłam i rywalki doprowadzały do stykowego wyniku. Zdawałam sobie sprawę, że na takim etapie Sabalence mogą towarzyszyć dokładnie te same odczucia i stres.

Tym razem się nie udało, ale za każdym razem będę próbować. Być może następnym razem to mi uda się odwrócić losy meczu. Jeśli nie, to zawsze warto postawić rywala przed taką sytuacją.

Postraszyć?

Postraszyć może nie, ale dać przeciwnikowi do zrozumienia, że tak łatwo się nie poddam, a grając ze mną, zwycięstwo trzeba sobie wywalczyć.

Abstrahując od wyniku, to która rywalka była najtrudniejsza?

Na pewno Sabalenka, bo z nią przegrałam (śmiech). Mimo wszystko zagrała nie tyle niesamowicie jak na jej możliwości. Poszła za ciosem w tie-breaku, postawiła wszystko na jedną kartę i udało się jej wygrać. Bardzo trudno było ją zatrzymać.

Magda Linette i jej plany kolejnych startów

Na koniec, zrezygnowała Pani z udziału w turnieju Hua Hin w Tajlandii, gdzie w 2020 pani triumfowała. Czy to jest znak, że z trenerami skupiacie się tylko tych największych imprezach i najlepszych turniejach, czy inne kwestie zaważyły?

Przede wszystkim muszę odpocząć. Grając na najwyższym poziomie, trzeba sobie zdać sprawę, że trzeba się od wszystkiego odciąć i zregenerować. Forma tenisistów nigdy nie jest stała, to jest sinusoida — są górki i dołki.

Wiem, że gram bardzo dobrze i dążę do tego, by ten utrzymywać jak najwyższy poziom. Można to zrobić tylko i wyłącznie wtedy, jeżeli będę zregenerowana, będę mogła potrenować i będę zdrowa. Udział w niektórych turniejach niestety muszę odwołać, ale na pewno zagram jeszcze w rozgrywkach WTA 250, a później będę próbować większych wyzwań.

Czytaj też:
Najnowszy ranking WTA. Iga Świątek ma nową rywalkę, Magda Linette z życiowym wynikiem
Czytaj też:
Tyle zarobili Polacy w Australian Open 2023. Linette, Świątek i Hurkacz nie mogą narzekać

Źródło: WPROST.pl