Maciej Janowski nie otrzymał dzikiej karty do cyklu Grand Prix. Tak to skomentował

Maciej Janowski nie otrzymał dzikiej karty do cyklu Grand Prix. Tak to skomentował

Maciej Janowski
Maciej Janowski Źródło: Newspix.pl / Sebastian Maciejko
Maciej Janowski po sezonie 2023 wypadł z cyklu Grand Prix. Reprezentant Polski nie otrzymał dzikiej karty od organizatorów. Teraz mówi, jakie były jego odczucia na ten temat.

Przez kilka lat Maciej Janowski był w ścisłej czołówce cyklu Grand Prix. Pierwszy raz w roli stałego uczestnika w walce o mistrzostwo świata pojawił się w sezonie 2015, kiedy zajął w klasyfikacji generalnej 7. miejsce. Rok później uplasował się trzy pozycje niżej i nie utrzymał się w cyklu. Mógł jednak liczyć na przychylność organizatorów i otrzymał stałą dziką kartę. Później aż do sezonu 2022 włącznie nie wypadał z czołowej szóstki, zdobywając jeden brązowy medal i aż cztery razy zajmując miejsce tuż za podium.

Regres i wypadnięcie z cyklu

Kompletnie nie po myśli Janowskiego ułożył się sezon 2023, gdzie w klasyfikacji końcowej zajął 14. lokatę. Dwa ostatnie turnieje cyklu opuścił z powodu kontuzji. Można było liczyć, że Polak otrzyma dziką kartę na kolejny rok startów, tym bardziej że pierwszy raz od dłuższego czasu przytrafił mu się słabszy sezon. Organizatorzy podjęli jednak inną decyzję i w tym roku Janowski nie powalczy o indywidualne mistrzostwo świata.

W rozmowie z oficjalnym profilem Żużlowej Reprezentacji Polski powiedział, jakie były jego pierwsze myśli po niekorzystnej dla niego decyzji dotyczącej dzikich kart.

– Wielu ludzi ze środowiska mówiło mi, że dostanę to miejsce w cyklu, ale miałem z tyłu głowy, że takiej szansy jednak nie będzie. Na pewno w momencie, kiedy dowiedziałem się o tym, to jakaś część mnie została w jakimś stopniu urażona. Wydaje mi się, że to pewna nowa część mojej kariery i jestem przekonany, że mogę wrócić do Grand Prix i wygrywać z najlepszymi na świecie – powiedział Janowski w rozmowie emitowanej przez media reprezentacji.

Więcej miejsc w cyklu poprzez GP Challenge

Dotychczas do walki o mistrzostwo świata można było wejść poprzez zdobycie złotego medalu mistrzostw Europy lub też zajmując miejsce na podium w finale eliminacji, czyli Grand Prix Challenge. Od tego roku do Grand Prix wejdzie czterech najlepszych zawodników z ostatniego etapu eliminacyjnego. Na tym jednak Janowski się teraz nie skupia. Mówi, co będzie trudne w walce o powrót do elity.

– Wydaje mi się, że najtrudniejsze eliminacje są w Polsce, bo trzeba do nich wskoczyć z finału Złotego Kasku. Nie zamierzam jednak daleko wybiegać w przyszłość. Skupię się na tym, co przede mną – podkreślił.

Zawodnik na co dzień występujący w polskiej lidze w Betard Sparcie Wrocław może pocieszać się tym, że w poprzednim sezonie zdobył złoto Drużynowego Pucharu Świata. To dzięki jego wspaniałej jeździe na dystansie w ostatnim biegu Polska sięgnęła po tytuł.

Czytaj też:
Legenda znów w elicie? Ta wypowiedź daje nadzieję
Czytaj też:
Tomasz Gollob dla „Wprost”: Będę robił co w mojej mocy, by niemożliwe stało się możliwe

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / Facebook / Żużlowa Reprezentacja Polski