"Włosi mieli pecha. To zmierzch pewnej generacji"

"Włosi mieli pecha. To zmierzch pewnej generacji"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Włoch Antonio Cassano podczas finałowego meczu Euro 2012, fot. PAP/EPA/SRDJAN SUKI
Zdaniem byłego trenera m.in. Polonii Warszawa, Lecha Poznań i Groclinu Dyskobolii Grodzisk Jacka Zielińskiego, piłkarskie mistrzostwa Europy stały na wysokim poziomie i nie przyniosły większych niespodzianek. Podkreślił też, że Hiszpanie w pełni zasłużyli na tytuł.

- Mistrzostwa stały na bardzo dobrym poziomie i były jednym z najbardziej udanych turniejów od wielu lat, ale nie przyniosły jakiś zaskakujących rozstrzygnięć. Faworyci grali do końca, główny kandydat do tytułu, zdobył go i to w pełni zasłużenie. Nie było "czarnych koni", wszystko było trochę przewidywalne. Nawet odpadnięcie Rosji już w fazie grupowej nie traktowałbym w kategoriach sensacji - powiedział Zieliński.

"Zmierzch generacji"

Jego zdaniem największym rozczarowaniem była postawa Holandii, która przegrała wszystkie trzy spotkania. - Trudno jednoznacznie ocenić, dlaczego tak się stało. Może następuje powoli zmierzch tej generacji piłkarzy, którzy niezbyt wiele tak naprawdę wygrali - podkreślił.

Pytany o największą indywidualność Euro 2012, przyznał, że trudno wskazać takiego piłkarza. - Nie było zawodnika, który by przyćmił pozostałych, rzucił na kolana. Mogła się podobać postawa Hiszpanów i ich kapitana Ikera Casillasa czy Andrei Pirlo. Na pewno tą gwiazdą nie był Mario Balotelli. Dużo było zachwytów, ale w finale nie wytrzymał tego ciśnienia i praktycznie nie istniał. Tak naprawdę to strzelił bramkę Irlandii i zagrał świetny mecz przeciwko Niemcom. Dobry występ zaliczył też Cristiano Ronaldo, choć w półfinale przeciwko Hiszpanii nie był już sobą" - ocenił Zieliński.

"Włosi mieli pecha"

Jak zaznaczył, finał stał na bardzo dobrym poziomie, choć był momentami jednostronny. - Włosi mieli pecha, bo kontuzje zmęczeniowe plus fakt kończenia meczu w dziesiątkę, sprawił, że z tak dobrze grającymi Hiszpanami nie mieli większych szans. Należy podziwiać Hiszpanów, że potrafili w najważniejszym meczu zagrać najlepiej. To się rzadko zdarza. Mnie osobiście podobał się pojedynek z fazy grupowej Szwecji z Anglią w Kijowie, który miałem okazję komentować. Sytuacja w nim zmieniała się jak w kalejdoskopie, ofensywny futbol z obu stron. To spotkanie oglądało się z zapartym tchem - stwierdził.

Szkoleniowiec miał okazję oglądać mecze Euro zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Atmosfera w obu krajach, choć jego zdaniem trochę różna, była bardzo budująca. - Myślę, że Euro było ze wszech miar udane. Sam Michel Platini bez żadnej kurtuazji stwierdził, że to najlepsze mistrzostwa Starego Kontynentu w historii. Ja spędziłem 12 dni na Ukrainie i porównując do tego, co działo się w Polsce, można odnieść wrażenie, że było nieco mniej entuzjazmu, trochę to wszystko było bardziej stonowane. Ale przygotowane perfekcyjnie, ludzie bardzo życzliwie nastawieni, uprzejmi, do tego świetnie bawiący się kibice. Szkoda tylko, że za dobrą organizacją nie poszedł sukces sportowy gospodarzy - powiedział.

Zieliński, który obecnie nie pracuje w żadnym klubie, podczas mistrzostw komentował spotkania dla telewizji publicznej. Jak stwierdził doświadczenie uzyskane w nowej roli na pewno kiedyś się przyda, ale nie zamierza rezygnować z pracy trenerskiej. - Fajne doświadczenie, myślę, że kiedyś mi się to przyda. Nie zamierzam iść w tym kierunku, jestem cały czas trenerem. A komentowanie meczów można potraktować jako hobby albo przerywnik w pracy trenerskiej - dodał mieszkający w Tarnobrzegu szkoleniowiec.

sjk, PAP

+
 0

Czytaj także