Jarosław Królewski dla „Wprost”: Według wielu Wisła Kraków to tonący okręt. Warto walczyć do końca

Jarosław Królewski dla „Wprost”: Według wielu Wisła Kraków to tonący okręt. Warto walczyć do końca

Jarosław Królewski
Jarosław Królewski Źródło: Newspix.pl / Bartek Ziółkowski / fokusmedia.com.pl
Plan na szybki powrót Wisły Kraków do Ekstraklasy będzie bardzo trudny do wykonania, biorąc pod uwagę ostatnie występy Białej Gwiazdy. Wewnątrz klubu doszło do wielu zmian. Drużynę przejął nowy trener, zatrudniono dyrektora sportowego oraz przekształciła się struktura właścicielska. Na te tematy i wiele innych porozmawialiśmy z prezesem i większościowym udziałowcem Jarosławem Królewskim.

Wisła Kraków spadła z PKO BP Ekstraklasy w przedostatniej kolejce sezonu 2021/22. Po degradacji przedstawiciele Białej Gwiazdy informowali, że celem klubu jest szybki powrót do elity. Jednak 24 punkty zgromadzone w 18 spotkaniach na półmetku sezonu Fortuna 1 Ligi sprawiają, że drużyna zajmuje dopiero 10 miejsce w tabeli. Na temat planów małopolskiej ekipy na przyszłość porozmawialiśmy z prezesem Jarosławem Królewskim.

Norbert Amlicki (Wprost.pl): Dla wielu osób Nowy Rok to tradycyjnie czas stawiania postanowień, które powinny być konkretne i realne do spełnienia. Co pan sobie postanowił na ten 2023 rok?

Jarosław Królewski (prezes i większościowy udziałowiec w Wiśle Kraków):W kontekście Wisły Kraków: awans, poukładanie finansów i zarządzania klubem, strategia sportowa. Synerise: zdobycie rynku w USA.

A jakie są postanowienia/cele Wisły na ten sezon – czy nadal bezpośredni awans, bo w tabeli I ligi na razie 10 miejsce i 13 punktów straty do lidera ŁKS Łódź?

Cel to znalezienie się w pierwszej szóstce. Jesteśmy realistami. Wiemy, jaką mamy pozycje w lidze i jak trudno będzie w tej rundzie powalczyć o awans.

Jarosław Królewski: Według wielu ten projekt jest tonącym okrętem

Jak to było z tą pana chęcią odejścia z klubu? W pewnej chwili ogłosił pan, że chce sprzedać swoje udziały. Serwis LoveKraków.pl pisał, że nawet za symboliczną złotówkę. Ostatecznie został pan prezesem i największym udziałowcem z 53,68 proc. udziałów. Jakub Błaszczykowski ma 26,84 proc.

Czasami w życiu jest tak, że wszystko szybko się zmienia. Moim celem było doprowadzenie do tego, aby Wisła Kraków miała jednego dominującego akcjonariusza. Ostatecznie skończyło się na tym, że ja nim zostałem. Nie ukrywam, przed nami bardzo trudny okres zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym. Zamierzam walczyć do końca o ten klub, czuje się za niego odpowiedzialny.

Nie pomyślał pan, że po kiepskich wynikach w I lidze (10 miejsce) ten projekt stał się tonącym okrętem?

Według wielu Wisła Kraków jest tonącym okrętem. Niemal wszyscy wieszczą jej rychły koniec, upadłość, przymusowe restrukturyzacje. Postaram się udowodnić, że podobnie jak w sporcie warto walczyć do końca. Wejście w Wisłę Kraków to nie jest biznesowo racjonalna decyzja, co nie oznacza, że nie jest przeze mnie głębiej przemyślana.

DNA Wisły Kraków

Mówił pan, że jako współwłaściciele zawiedli, bo nie stworzyli unikatowego DNA klubu. Czy teraz jako prezes ma pomysł na stworzenie czegoś takiego?

Wisła znana była z tzw. krakowskiej piłki. W zasadzie chciałbym i życzyłbym sobie, aby taka postawa charakteryzowała ją tak samo na boisku, jak w gabinetach – precyzja, inteligencja, hiszpański temperament. Do takiej gry potrzebna jest wybitna aktywność, współpraca, wymienność pozycji, kreatywność i innowacyjne podejście. Taka powinna być Wisła na boisku i w gabinetach.

Jarosław Królewski

Czy zatrudnienie na stanowisku trenera Radosława Sobolewskiego, wieloletniego piłkarza i kapitana Wisły jest pierwszym krokiem do stworzenia takiego DNA?

Myślę, że Radosław Sobolewski to zarówno świetny trener, jak i człowiek. Przed nim wielka przyszłość, jestem co do tego przekonany. Pytanie, czy najbliższe pół roku będzie przełomowym momentem w jego karierze? Zobaczymy. Ufam mu i wierzę, że znając historię i społeczność Wisły Kraków, mając umiejętności szkoleniowe i pasję do piłki, Radek będzie w stanie natchnąć Wisłę Kraków.

Zatrudnienie Kiko Ramireza w Wiśle Kraków

Do pomocy trenerowi przybył Kiko Ramirez – nowy dyrektor sportowy wcześniej związany z Wisłą. Dlaczego akurat on? Czy trudno było go ściągnąć z powrotem?

Przyjście Kiko Ramireza jest związane z określonym planem. Przede wszystkim poszukiwałem osoby, która zna środowisko i społeczność Wisły Kraków, a także takiej, która w zakresie sportu i transferów ma pewne osiągnięcia.

Kiko posiada obie te cechy. Ciężko pracujemy wspólnie przez ostatnie tygodnie. Miejsce, czas i sytuacja, w której jesteśmy wymagały precyzyjnych i przemyślanych wyborów, które dawałyby natychmiastowe efekty. Z decyzji o zatrudnienia Kiko, jestem bardziej niż na tym etapie zadowolony.

Czy ponowne zatrudnienie Kiko Ramireza tym razem na posadzie dyrektora ds. transferów to swego rodzaju przyznanie się do błędu, że powierzenie tej funkcji Jerzemu Brzęczkowi to nie była dobra decyzja?

Według mnie to nie ma związku. Jerzy był trenerem Wisły Kraków z poszerzonymi możliwościami w zakresie sportu. Natomiast obecnie trenerem jest Radosław, który preferuje rozdzielenie stanowisk trenera i dyrektora sportowego. W związku z tym wybraliśmy taką, a nie inną drogę.

Fortuna 1. Liga. Transfery Wisły Kraków

Zimą do klubu przybyło dwóch Hiszpanów, łącznie jest ich czterech. Czy po zatrudnieniu Kiko Ramireza można spodziewać się kolejnych ruchów z tego kierunku?

Na obozie Wisły na 30 zawodników, mamy 19 Polaków i 11 obcokrajowców. Myślimy o kolejnych 1-3 transferach. Tak, głównym kierunkiem przy poszukiwaniu wzmocnień będzie Hiszpania.

Lista transferowa Wisły: Na wylocie są Ivan Jelić Balta, Momo Cisse, Sławomir Chmiel, Dor Hugi, Jakub Niewiadomski, Patryk Plewka, Piotr Starzyński i Krystian Wachowiak. Czy to zwiastuje kolejną rewolucję w składzie?

Nie nazwałbym tej listy, listą piłkarzy na wylocie. To szczera prezentacja stanu rzeczy, która również im pozwoli zaplanować swoją dalszą przyszłość. Cześć z nich planowana jest pod wypożyczenie, więc ich historia z Wisłą Kraków nie kończy się.

Nie uważam, że to duża rewolucja. Każdy piłkarz, który pozostanie jednak w klubie, będzie traktowany poważnie i będzie się liczył w trakcie sezonu w rywalizacji o miejsce w składzie. Mamy na tyle pojemną kadrę, że spora część zespołu w niej pozostanie. Musieliśmy jednak reagować, nasza sytuacja po 1 rundzie nie jest zadowalająca.

Blisko klubu są jacyś nowi zawodnicy, może pan zdradzić jakieś nazwiska, albo ciekawe kierunki?

Niestety jeszcze nie.

Wisła Kraków zazdrości Wieczystej?

Jarosław Królewski

Jak patrzycie na ruchy Wieczystej? Patrzycie na te transfery na miarę Ekstraklasy i pierwszej ligi z zazdrością?

Nie ma tu żadnej zazdrości. Ja jestem zdania, że Wieczysta z mniej spektakularnymi transferami poradziłaby sobie w lidze, w której jest. Co do transferów, nie wszystkie okazują się trafione i są drużyny mniej medialne, jak Łagów czy Avia, które prowadzą w tabeli. Niemniej jednak trzymam kciuki mocno za Pana Wojtka.

Jakiś czas temu pojawiały się informacje o rzekomych spotkaniach z Wojciechem Kwietniem, jego nazwisko przewija się w kontekście nowego inwestora w Wiśle. Ile w tym prawdy? Czy wyobraża sobie pan współpracę z właścicielem Wieczystej?

Wyobrażam sobie, bo to wielki pasjonat futbolu, aczkolwiek tematu jego inwestycji w Wisłę Kraków aktualnie nie ma.

Na koniec, jakiś czas temu Dziennikarz Canal Michał Trela ostatnio dodał wpis dotyczący krakowskich klubów. Hutnik Kraków, który ma nowego sponsora, zamierza w ciągu 3,5 roku awansować do Ekstraklasy. Czyli rok po Wieczystej i trzy lata po Wiśle. Czy uważa pan za realne, że te wszystkie kluby razem z Cracovią będą w stanie w 2025 roku stworzyć "polski Londyn" w Ekstraklasie?

Myślę, że byłoby to świetne dla małopolskiego futbolu. Wszystkim klubom serdecznie kibicuję.

Czytaj też:
Jan Tomaszewski. Wielki bramkarz, jeszcze większy krytykant
Czytaj też:
Grzegorz Mielcarski dla „Wprost”: Dyrektor sportowy w reprezentacji jest potrzebny

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także