Zaskakujący kandydat na następcę Michala Doleżala. Alexander Pointner może czuć się zagrożony

Zaskakujący kandydat na następcę Michala Doleżala. Alexander Pointner może czuć się zagrożony

Michal Doleżal
Michal Doleżal Źródło: Newspix.pl / Kacper Kirklewski/ 400mm.pl
Coraz częściej mówi się o tym, że po zakończeniu sezonu Michal Doleżal pożegna się z funkcją trenera polskich skoczków narciarskich, a PZN już szuka jego następcy. Wprawdzie najpoważniejszym faworytem do zastąpienia Czecha wydaje się być Alexander Pointner, ale nie brakuje innych szkoleniowców zainteresowanych pracą z Biało-Czerwonymi.

Chociaż sezon Pucharu Świata jeszcze się nie zakończył, to pogłoski na temat przyszłości Michala Doleżala przybierają na sile. Gdyby nie brązowy medal Dawida Kubackiego wywalczony na zimowych igrzyskach, minione miesiące w wykonaniu polskich skoczków można by określić mianem „beznadziejnych”.

Krążek zdobyty na skoczni normalnej wprawdzie nieco poprawił atmosferę w kadrze, ale i tak nie zmienia faktu, że Biało-Czerwoni w bieżącym sezonie byli cieniem samych siebie. Za opłakaną sytuację, w jakiej znalazła się kadra, prawdopodobnie przyjdzie zapłacić właśnie Doleżalowi.

Doleżal odejdzie, zastąpi go Pointner?

Kibice i eksperci coraz częściej dyskutują nie o tym, czy Czech pożegna się ze stanowiskiem, ale kto go zastąpi. Wbrew uspokajającej wypowiedzi Adama Małysza, który nie wykluczył przedłużenia współpracy z Doleżalem, jego posada wydaje się wisieć na włosku. Wśród innych trenerów nie brakuje z kolei chętnych do objęcia Biało-Czerwonych, a głównym faworytem jest obecnie Alexander Pointner. Doświadczony Austriak miał już nawet rozmawiać z PZN-em i niewykluczone, że po konkursach w Planicy poznamy efekty tych rozmów.

Skoki narciarskie. Zaskakujący kandydat na trenera

Pod uwagę należy brać także scenariusz, w którym kadrę poprowadziłby mniej doświadczony szkoleniowiec. O takie rozwiązanie apelował m.in. Kazimierz Długopolski. – Na stanowisku szkoleniowca widziałbym kogoś, kto nie jest znany szerszej publiczności – stwierdził w rozmowie z WP SportoweFakty. Były kombinator norweski, sędzia oraz trener skoków, przywołał przy tym przykład Alexandra Stoeckla, który w 2011 roku objął kadrę Norwegii, chociaż wcześniej nie prowadził samodzielnie żadnej reprezentacji. – Jego zakontraktowanie przez Norwegię okazało się strzałem w dziesiątkę – przypomniał.

Kto mógłby być takim „Stoecklem polskiej kadry”? Jak się okazuje, chęć pracy z Biało-Czerwonymi zgłosił Joakim Aune, który do niedawna pracował w Chinach. – Jestem otwarty na propozycję. Mogę prowadzić kadrę męską, żeńską albo startującą w Pucharze Kontynentalnym. Chcę się przenieść do innego kraju i pracować w pełnym wymiarze z którąś z kadr – przyznał w rozmowie z tvpsport.pl.

Aune, który w przeszłości bez powodzenia startował w Pucharze Świata, a obecnie jest ceniony za swoje trenerskie umiejętności, otrzymuje już pierwsze oferty pracy. Jak wynika z informacji uzyskanych przez tvpsport.pl, propozycję współpracy dla Norwega przygotowuje już reprezentacja Niemiec.

Czytaj też:
W takim składzie Polska może zagrać ze Szkocją. Czesław Michniewicz ma jednak wątpliwości

Źródło: tvpsport.pl
 0

Czytaj także