Mariusz Pudzianowski pochwalił się swoim treningiem. Zawodnik użył nieoczywistego przedmiotu

Mariusz Pudzianowski pochwalił się swoim treningiem. Zawodnik użył nieoczywistego przedmiotu

Mariusz Pudzianowski
Mariusz Pudzianowski Źródło: Newspix.pl / Mariusz Pudzianowski
Mariusz Pudzianowski regularnie trenuje, a swoimi postępami chwali się w mediach społecznościowych. Były strongman korzysta nie tylko z profesjonalnego sprzętu, co widać na jednym z ostatnich nagrań. Zawodnik potwierdził na nim, że można ćwiczyć także z użyciem przedmiotów codziennego użytku.

Mariusz Pudzianowski przez lata święcił sukcesy jako strongman, zdobywając tytuły mistrza świata i Europy. Były najsilniejszy człowiek świata po zakończeniu kariery strongmana postanowił spróbować swoich sił w mieszanych sportach walki i od kilkunastu lat bierze udział w galach KSW. Utytułowany sportowiec do każdej z walk gruntownie się przygotowuje, o czym świadczą zamieszczane przez niego nagrania.

Mariusz Pudzianowski ćwiczył z miotłą

Na filmie udostępnionym w poniedziałek 4 lipca Pudzianowski postanowił pochwalić się swoim niecodziennym treningiem. 45-latek po przebieżce złapał za miotłę i wykonał trzy serie po trzydzieści skrętów. – Od jutra przynoszę swój wałek. Taki stalowy od maszyny, która się zepsuła, a on jest niepotrzebny. Waży ze 25-30 kg, bo to już jest trochę za lekkie – wyjaśnił.

Materiał Pudzianowskiego spotkał się z wieloma pozytywnymi komentarzami. „Super Mario. Jak ktoś chce tylko coś robić, to nawet szczotka się przyda do treningów" – zauważyła jedna z internautek. „Macha Pan miotłą z taką pasją, że aż chciałoby się zatrudnić do nas” – zażartował administrator profilu jednej z firm zajmujących się sprzątaniem w biurach.

facebook

Triumf w starciu z Michałem Materlą

Przypomnijmy, pod koniec maja Mariusz Pudzianowski wystąpił na gali KSW 70, w trakcie której pokonał Michała Materlę. Po walce były strongman udzielił wywiadu, w którym przypomniał, że wiele osób nie wierzyło, że będzie w stanie rywalizować jak równy z równym z Materlą. – Wszyscy ze mnie łacha darli, że do d*** się nadaje, że nie wytrzymam minuty. To dzisiaj pokazałem, że do d*** się nie nadaję, tylko ci, co dużo gadają – mówił wyraźnie zdenerwowany. – Całe środowisko się ze mnie śmiało, a dzisiaj? Też. Wiecie, co możecie zrobić? No – dodawał cytowany przez Sport.pl.

Czytaj też:
Mistrz i kolekcjoner brutalnych nokautów. „Mam obsesję na punkcie perfekcji”

Źródło: Facebook