Siatkówka wygrała z piłką nożną, a cesarz został obalony w 16 sekund. Wiele się działo na gali Clout MMA 1

Siatkówka wygrała z piłką nożną, a cesarz został obalony w 16 sekund. Wiele się działo na gali Clout MMA 1

Zbigniew Bartman – Tomasz Hajto
Zbigniew Bartman – Tomasz Hajto Źródło: Materiały prasowe / Clout MMA
W sobotę 5 sierpnia odbyła się pierwsza gala Clout MMA, której twarzami są Lexy Chaplin i Sławomir Peszko. Po drodze do finalnego wydarzenia i w jego trakcie wiele się zdarzyło, a organizatorzy musieli gasić pożary, które wybuchały nawet na kilka godzin przed wydarzeniem. Czy im się to udało?

„Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki” – napisał w 1789 roku Benjamin Franklin w liście do Jean-Baptiste Leroy’a. Ta maksyma jest wciąż aktualna, o czym przekonali się m.in. freak fighterzy i organizatorzy tych wydarzeń. Zaplanowana na 17 czerwca gala High League 7 nie odbyła się z powodu decyzji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które zamroziło środki federacji przez „powiązania jej władz z Ramzanem Kadyrowem”.

Powstanie Clout MMA. Twarzami federacji zostali Lexy i Peszko

W oficjalnym oświadczeniu MSWiA napisało, że rzeczywistymi beneficjentami tego podmiotu mieli być m.in. obywatele Federacji Rosyjskiej pochodzenia czeczeńskiego: Khazhbi Edelbiev i jego siostra Diana Edelbieva, którzy mają utrzymywać relacje z przywódcą Czeczenii, znajdującym się na liście sankcji Unii Europejskiej.

By zapełnić tę pustkę po High League, na rynku pojawiła się nowa federacja o nazwie Clout MMA, której twarzami zostali Lexy Chaplin – była zawodniczka tamtej federacji oraz Sławomir Peszko – były reprezentant Polski. Prezes tego podmiotu została Julita Górska, czyli żona Sławomira Bielskiego, jednego z prezesów „Wysokiej Ligi”. W obawie o próbę obejścia zasad MSWiA prześwietliło także nowy byt, w którym ostatecznie nie dopatrzono żadnych powiązań z poprzednikami.

Problemy federacji Clout MMA przed pierwszą galą

Clout MMA 1 odbyła się zgodnie z planem (5 sierpnia), choć po drodze włodarzy spotkało mnóstwo problemów. Mimo angażu wielu obytych z freak fightami zawodników i pracowników, organizujących te wydarzenia, pojawiły się pewne komplikacje. Pierwotnie na tej gali mieli zawalczyć m.in. Jarosław „Ninja Jarek” Sobonkowicz i Paweł „Scraface” Bomba. Ten pierwszy miał się zmierzyć z Konradem Karwatem. Jednak jego przeszłość dała o sobie znać i policja zawitała do jego domu.

„Dnia 2 sierpnia w moim mieszkaniu pojawiła się policja, informując mnie, że jestem poszukiwany do sprawy, która odbyła się lata temu (zaraz po moim opuszczeniu kraju) zaocznie bez mojego udziału. Tym samym nie wiedziałem, że jestem skazany i poszukiwany. Sprawa dotyczyła pobicia, za które muszę odbyć wyrok” — napisał w poście na Instagramie.

Federacja bardzo szybko poradziła sobie z tą absencją i zamiast niego w sobotę do oktagonu w zastępstwo wszedł Michał „Potężny Tłumacz” Waleszczyński, który w tej federacji pełnił dotychczas rolę tłumacza Jay'a Silvy, przeciwnika Tomasza Sarary.

Paweł „Scarface” Bomba wypadł dzień przed galą

Drugim zawodnikiem, który nie ostatecznie wystąpił na Clout MMA 1 z powodu problemów z prawem był Paweł „Scarface” Bomba. Zawodnik trafił w lutym do aresztu, gdzie miał odbyć karę dwóch lat pozbawienia wolności. Ostatecznie w maju otrzymał przepustkę i wyszedł na wolność. W tym czasie odcisnął on swoje piętno na konferencjach i programach nowo powstałej federacji. Tuż przed galą poinformowano, że sąd okręgowy w Elblągu zarządził doprowadzenie „Scarface’a” do zakładu karnego oraz wystawił list gończy za nim.

Federacji udało się bardzo szybko znaleźć zastępstwo w osobie Błażeja Augustyna – byłego piłkarza m.in. Legii Warszawa, Lechii Gdańsk, Górnika Zabrze, Jagiellonii Białystok i Wieczystej Kraków, której barw bronił ambasador federacji – Sławomir Peszko.

Clout MMA 1

Widocznie organizatorzy byli przygotowani na różne ewentualności, bo na 24 godziny przed planowanym wydarzeniem federacja ogłosiła kolejną, trzynastą walkę – Adriana Ciosa z Łukaszem „Magicalem JR” Malankowskim. Zawodnicy mieli zmierzyć się na gali Prime Show MMA 5. Do pojedynku jednak nie doszło, bo ten pierwszy miał chcieć renegocjować kontrakt tuż przed wyjściem do oktagonu, na co włodarze się nie zgodzili i kazali mu opuścić event.

instagram

Clout MMA 1: Olbrzymie problemy techniczne

Niestety to nie były jedyne problemy nowo otwartej federacji. Od ok. godz. 20, czyli od początku gali, pojawiły się kłopoty techniczne. Strona, na której można było wykupić PPV nie ładowała się i pojawiały się różne błędy. W czasie, kiedy starano się to naprawić, komentatorzy i prowadzący studio opóźniali galę, jak tylko mogli. Dopiero po godz. 21:00 wszystko zaczęło działać i można było wystartować z pozostałymi pojedynkami. By zadośćuczynić kibicom, organizatorzy postanowili udostępnić również trzecią walkę na otwartym YouTubie, by mieć pewność, że wszyscy ją zobaczą.

W tym pojedynku zmierzyli się Dominik Pudzianowski z Błażejem Augustynem, który wskoczył do karty walk dosłownie kilkanaście godzin przed wydarzeniem. – Dostałem telefon od „Peszkina” z propozycją wystąpienia na gali w czasie obiadu. Zapytał, czy dam radę następnego dnia wyjść do Dominika Pudzianowskiego. Odpowiedziałem od razu, że tak i tak tu się znalazłem – powiedział „Wprost”.

Clout MMA 1

Były zawodnik m.in. Legii Warszawa wyznał, że do tej walki nie miał żadnego treningu pod swojego rywala. – Miałem tylko rozruch dosłownie godzinę przed walką. Robert Matuszak pokazał mi trzy akcje, które mam wykonywać i konsekwentnie je realizować. Tak też zrobiłem – kontynuował.

Mimo to dał radę wygrać z trochę niższym i bardziej doświadczonym przeciwnikiem. Ponadto zdradził, że chciałby związać się na dłużej ze sportami walki. – Zawsze o tym marzyłem. Jestem na piłkarskiej emeryturze, a sport uwielbiam. Tu się dobrze bawię i chciałbym to kontynuować – zapewnił.

Siatkówka wygrała z piłką nożną

Na tej gali było mnóstwo niespodzianek, a jedną z nich była porażka „Szalonego Reportera”, który był faworytem bukmacherów w starciu z „Czarkiem Czaruje”, czy triumf „Rekordzisty” z Piotrem Pająkiem. Ponadto nie brakowało wspaniałych i emocjonujących nokautów, którymi popisali się – Piotr Lizakowski w pojedynku z Dominikiem Skowyrą, czy „Najlepsza Polska Dziennikarka” na „Nikicie”. Niestety w pojedynku Denisa Labrygi z Dawidem Załęckim doszło do okropnej kontuzji. Podczas jednego z kopnięć tego drugiego, pękła mu skóra na piszczelu, co uniemożliwiło dalszą walkę.

Clout MMA 1

Mieszane uczucia można mieć po co-main i main eventach. Najpierw w klatce Clout MMA zameldowali się Zbigniew Bartman i Tomasz Hajto. Ta walka była określana jako pierwsze w historii starcie piłki nożnej z siatkówką. W tym pojedynku szczególnie ten drugi zaskoczył swoją postawą. M.in. mocno bił i wywierał presję na młodszym rywalu. Ostatecznie ten pojedynek zakończył się duszeniem na początku drugiej rundy na korzyść volleya.

Cesarz freak fightów został obalony w 16 sekund

Main eventowa walka Marcina Najmana z Andrzejem Fonfarą była oczekiwana przez wielu kibiców, głównie za show, które zrobił ten pierwszy w trakcie promocji gali na różnego rodzaju programach. „El Testosteron” mianował się i koronował cesarzem freak fightów i chodził ubrany niczym gladiator. W mocne słowa „Marcinusa Najmanusa” nie wierzyli bukmacherzy, którzy jako zdecydowanego faworyta wskazali jego przeciwnika.

Walka rozpoczęła się zaskakująco, bo to Marcin Najman próbował swoich sił w stójce z mistrzem świata IBO w wadze półciężkiej. Dwa mocne lewe sierpy trafiły „Polish Prince’a”, który odpowiadał tym samym. Po jednym z ciosów „El Testosteron” postanowił poszukać sprowadzenia, co zakończyło się dla niego fatalnie. Fonfara przetoczył go i zaczął ubijać w pozycji bocznej. Ostatecznie ta walka potrwała 16 sekund i cesarz musiał skapitulować.

Podsumowując, mimo wielu problemów po drodze włodarze Clout MMA dali radę i przygotowali galę na bardzo wysokim poziomie, lecz problemy natury technicznej mogą zakrzywić ten obraz. Wbrew wszystkiemu, co się działo na półmetku przygotowań, ostatecznie udało się dopiąć prawie wszystko na ostatni guzik. Wejście w buty High League, czyli dotychczas drugiej federacji po FAME MMA było trudne. Wygląda na to, że rośnie kolejna duża federacja freak fightowa na polskim rynku, która jeszcze musi dopracować pewne rzeczy, przede wszystkim aspekty techniczne.

Czytaj też:
Gorzkie słowa Artura Szpilki o freak fightach. Pięściarz ostrzega przed ich skutkami
Czytaj też:
Elon Musk „nie rozumie, co się dzieje”. Prowadząc Teslę chciałby mieć kryształową kulę

Źródło: WPROST.pl