Patrick Hansen dla „Wprost”: Ważne, że mam czucie w nogach. Jak na taki upadek, kontuzja nie była najgorsza

Patrick Hansen dla „Wprost”: Ważne, że mam czucie w nogach. Jak na taki upadek, kontuzja nie była najgorsza

Patrick Hansen
Patrick Hansen Źródło: Newspix.pl / Marcin Bulanda
– Za mną trudny okres, ale teraz jest zdecydowanie lepiej. Staram się chodzić. Widać, że robię to jeszcze trochę krzywo, ale mam też kilka śrub w kostce – mówi w rozmowie z „Wprost” Patrick Hansen blisko pół roku po fatalnym wypadku w Ostrowie.

Patrick Hansen aktualnie w polskiej lidze jeździ na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej i reprezentuje Innpro ROW Rybnik. W sierpniu czterokrotny medalista Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów podczas spotkania w Ostrowie zaliczył koszmarny upadek. Razem z Patrykiem Wojdyło uderzył z impetem w bandę. Duńczyk trafił do szpitala w Kaliszu z podejrzeniem urazu kręgosłupa i bez czucia w nogach.

W kaliskim szpitalu przeprowadzono operację, po której czucie wróciło. Od wypadku minęło już blisko pół roku, stąd skontaktowaliśmy się z Duńczykiem, by opowiedział nam, jak teraz wygląda jego życia. Zapytaliśmy nie tylko o zdrowie, ale również o skuteczną naukę języka polskiego, trudny sezon w elicie, kiedy niektórzy kibice mieli do niego pretensje, czy też o mieszkanie w naszym kraju.

Wywiad z Patrickiem Hansenem

Dawid Franek („Wprost”): Minęło prawie pół roku od wypadku. Jak wygląda twoje zdrowie i samopoczucie?

Patrick Hansen (zawodnik Innpro ROW-u Rybnik): Czuję się bardzo dobrze. Za mną trudny okres, ale teraz jest zdecydowanie lepiej. Staram się chodzić. Widać, że robię to jeszcze trochę krzywo, ale mam też kilka śrub w kostce. Nie załamuję się tym, jak jest, staram się jakoś funkcjonować.

Pamiętasz coś z wypadku?

Wszystko pamiętam. Na szczęście nie doznałem żadnego urazu głowy.

To była dla ciebie klasyczna sytuacja torowa, gdzie właściwie nikt nie był winien?

Tak, dokładnie. Wszystko działo się na pierwszym łuku. Pociągnęło mój motocykl, nie zdążyłem go wypuścić i niestety poleciałem w bandę.

W jednym z pierwszych wywiadów po wypadku mówiłeś, że nie do końca masz czucie w lewej nodze. Jak to teraz wygląda?

To dość specyficzna sytuacja, bo właściwie nie odczuwam bólu. Tak samo jest z kręgosłupem. Tuż po wypadku on był sztywny, ale raczej mnie nic nie bolało i to samo jest teraz. Co do czucia w lewej nodze, to ono wróciło. Jeśli natomiast mówimy o stopie, to mogę wykonywać pewne ruchy, ale nie jest to jeszcze całkowity zakres.

twitter

Lewa noga to jedno, ale kłopot był też z prawą, bo doznałeś złamania kostki. Kiedy miałeś operację tej kontuzjowanej nogi?

To było trzy dni po operacji kręgosłupa. Zostało włożone sporo śrub i jedna blacha, który to wszystko trzyma w ryzach. Do dziś tam to jest poza jedną śrubą, którą miałem wyciągniętą. To sprawia, że mam większy zakres ruchu. Te wszystkie metale, które znajdują się w prawej nodze, na razie muszą tam zostać. To dlatego, że kość rozleciała się na mnóstwo kawałków. Przez to noga się wolno goi. Na szczęście nie boli mnie to, lecz wiadomo, iż ten ruch jest ograniczony. Nawet widać na filmach, jak chodzę, że ta prawa stopa kieruje się bardziej na zewnątrz.

Czyli zakładam, że jeżeli planujesz powrót na motocykl, to przed sezonem śruby i blacha nie będę wyciągane?

Plan pierwotny zakładał, by się tego pozbyć w kwietniu lub maju. Jednak jak wsiądę na motocykl i okaże się, że to mi nie przeszkadza, to raczej po sezonie te śruby i blacha zostaną wyciągnięte. Zazwyczaj w naszym środowisku takie zabiegi wykonuje się już po zakończeniu wszystkich startów. Będę co prawda dziwnie chodził, ale poradzę sobie.

Czy po tym, co się stało, chciałeś zrezygnować z żużla? Czy może już nawet po udanej operacji mówiłeś sobie, że zamierzasz wrócić?

Od razu po operacji odzyskałem czucie w nogach. Mogłem nimi ruszać, co prawda słabo, ale najważniejsza była ta możliwość, którą otrzymałem. Jak na taki upadek, to moja kontuzja nie była jeszcze najgorsza. Gdy jeszcze przebywałem w szpitalu i widziałem, że mój stan się poprawia, to powiedziałem sobie, że chcę wrócić do żużla.

Masz już wstępny plan dotyczący treningów zakładający np. wyjazd za granicę?

Sporządziłem pewny szerszy plan, ale każdy plan jest dobry, kiedy trzymamy go w tajemnicy. I właśnie z takiego założenia wychodzę. W najbliższej przyszłości spróbuję wsiąść na motocykl, przejechać się na torze i zobaczymy, jak to wyjdzie. W głowie mam myśl, że to jest tylko próba i że jeśli nie będę się czuł na sto procent dobrze i komfortowo, to po prostu poczekam dłuższy czas z większą aktywnością.

Pierwsza mini próba za tobą, kiedy wjeżdżałeś motocyklem do warsztatu. Kibice entuzjastycznie zareagowali na twoje nagranie, które pojawiło się w mediach społecznościowych. Mimo tego, co się spotkało, myślałeś o przygotowaniach sprzętowych do sezonu 2024?

Nawet jeśli nie było wiadomo, co ze mną będzie, to nie chciałem się nudzić i nic nie robić. Stąd też zadbałem o sprzęt. Wszystko dlatego, że kiedy wrócę, to będę wiedział, że jestem przygotowany, że silniki i motocykle są odpowiednie. Na razie żadnej nowej jednostki napędowej nie kupiłem, ale mam ich sporo z poprzedniego roku po serwisie u tunera. Tuż przed wypadkiem miałem nawet kilka dobrych silników i nie wiedziałem, które wybrać na zawody. Ramy natomiast mam nowe, ale w tym wypadku uważam, że podjąłem dobrą decyzję.

facebook

Jeszcze przed wypadkiem zadeklarowałeś, że zostajesz na kolejny sezon w Rybniku i potwierdziłeś, że dobrze czujesz się w tym miejscu. Mocno kusili cię prezesi innych klubów?

Do momentu tego, co wydarzyło się w Ostrowie, poprzedni sezon układał się bardzo dobrze, a szczególnie końcówka. Było kilka propozycji z innych klubów, ale szybko porozumiałem się z prezesem Mrozkiem i z tego powodu się cieszę. Mieszkam na co dzień w Rybniku. Tor mi teraz pasuje, choć na początku miałem na nim problemy. Generalnie wszystko oceniam pozytywnie, w klubie mam ze wszystkimi dobre relacje, warsztat znajduje się na miejscu. Teraz mamy też ambicje i chcemy wspólnie z zespołem awansować do PGE Ekstraligi.

Na czym polegał twój problem z torem w Rybniku? To kwestia dopasowania sprzętu, czy też może obycia z geometrią?

Co do geometrii, to zawsze mi pasowała. Pogubiłem się trochę sprzętowo. Dużo rzeczy było dla mnie nowych. I nie chodzi tylko o silniki czy ramy, ale też członków w teamie. W sezonie 2022 było kiepsko, więc dlatego wszystko wywróciłem do góry nogami. Wiadomo też, że jak dużo rzeczy jest nowych, to nie od razu wszystko zagra. Na początku minionych rozgrywek robiłem te 10-11 punktów w sześciu startach, ale nie do końca mnie to zadowalało. Później im dalej w sezon, tym bardziej powtarzalne przygotowanie toru mieliśmy, co pomogło mi dobrać odpowiednie silniki.

Czytaj też:
Tomasz Gollob dla „Wprost”: Będę robił co w mojej mocy, by niemożliwe stało się możliwe

Wspomniałeś o planach awansu do PGE Ekstraligi. Tak się składa, że w sezonie 2022 byłeś zawodnikiem Stali Gorzów i po tym roku wróciłeś do zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej. Z perspektywy czasu uważasz przejście do Stali za błąd, czy wręcz przeciwnie?

Nie żałuję niczego, bo to była dla mnie dobra lekcja. Wtedy miałem trudny sezon pod kątem sportowym, finansowym i mentalnym. Rozbrajały mnie komentarze, że poszedłem do Gorzowa za kasą. To chyba jakieś jaja. Poniosłem trochę strat, bo jak się nie robi punktów, to się nie zarabia. Kombinowałem sporo, dokupiłem sprzętu, ale to nic nie dało. Wyciągnąłem wnioski. Wiem, co było złe i staram się iść dalej.

Rzeczywiście pojawiło się wobec ciebie dużo uszczypliwych komentarzy po przejściu do Gorzowa? Wydaje się, że pod kątem sportowym to był rozsądny wybór, tym bardziej że to klub z PGE Ekstraligi.

Wcześniej zaliczyłem bardzo dobry sezon w Ostrowie. Weszliśmy wspólnie do PGE Ekstraligi, ale w trakcie rozgrywek praktycznie nie było wiadomo, co ze składem na kolejny rok, co ze stadionem i czy będzie spełniał wymagania ekstraligowe. Nie było też praktycznie konkretnej oferty z Ostrowa, pojawiła się dopiero późno. Teraz w modzie jest, że zawodnicy danego zespołu mają nowy kontrakt już w lipcu czy sierpniu, a wtedy nie było to aż tak na porządku dziennym. Ludzie za bardzo nie rozumieli mojej sytuacji. Chciałem się dużo nauczyć, podjąć nowe wyzwania, więc wybrałem Gorzów.

Nie raz uwagę kibiców przykuł fakt, jak dobrze mówisz w języku polskim. Ile czasu poświęciłeś na naukę, by dojść do tak wysokiego poziomu?

Język polski od dłuższego czasu mnie interesował. Na początku było bardzo trudno, bo jako junior oprócz żużla miałem jeszcze zwykłą pracę i brakowało wolnego czasu. Przed sezonem 2020 zaczynałem tutaj mieszkać na stałe i akurat wybuchła pandemia. Pojawiło się zatem trochę przestrzeni do nauki. Spotykałem się z narzeczoną i trochę rozmawialiśmy po angielsku, a trochę po polsku. Później te treningi dość szybko dały efekt.

Mieszkasz w Polsce i nie raz podkreślałeś, że dobrze się czujesz w naszym kraju. Czy z tym samym miejscem wiążesz daleką przyszłość, czy planujesz wrócić do ojczyzny?

Raczej zostanę tutaj ze swoją partnerką. Mamy działkę i chcemy się tam wybudować. Właściwie już zaczynałem czynić pewne kroki ku temu, ale wypadek to zatrzymał. W Polsce łatwiej mi też utrzymać jednoosobową firmę niż w Danii. W tej chwili nie widzę powodu, by wracać do ojczyzny.

Wspomniałeś o dodatkowej pracy w czasach kiedy byłeś juniorem. Gdzie konkretnie pracowałeś i w jakim momencie mogłeś powiedzieć „Stop” i skupić się tylko na żużlu?

Pracowałem jako mechanik samochodowy w roli ucznia. Wyglądało to tak, że np. udawałem się na cztery miesiące praktyki do warsztatu, by potem na miesiąc wrócić do szkoły. I tak cały czas. Właściwie większość czasu juniorskiego spędziłem na żużlu, a potem w pracy, bo mówimy o okresie od lata 2016 roku do stycznia 2020. Nie jest to żadną tajemnicą, że to hamowało mój rozwój. Nie miałem dodatkowego czasu na treningi, a chwilami do zawodów przystępowałem bardzo zmęczony. Był to trudny czas. Wszystko działo się też z powodów finansowych. Juniorzy w Danii nie mają takich możliwości jak ich rówieśnicy z Polski.

Wiele prawdy w tym, co mówisz. Kiedy tylko skończyłeś uczęszczać na „drugi etat”, to miałeś świetny sezon choćby w Ostrowie.

Tak, dokładnie. W sezonie 2020 też prezentowałem się przyzwoicie, a to jeszcze było w okresie, gdy reprezentowałem klub z Rzeszowa w Polsce. Wtedy dużo się poprawiło ze średnią biegową. Czułem się wtedy trochę jak amator, szczególnie kiedy stawałem pod taśmą w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów obok takich nazwisk jak Fricke, Lambert, Holder, Kubera, czy Drabik.

Wydaje się, że Metalkas 2. Ekstraliga będzie wyrównana w nadchodzącym sezonie. Jak oceniasz skład, który zmontował twój klub?

Bardzo mi się podoba ten skład. Liga faktycznie może być ciekawsza niż w poprzednim sezonie. Wolałbym jednak nie przewidywać czegokolwiek. Eksperci lubią to robić, a my chcemy wsiąść na motocykle i zrobić swoje. Niech wyniki za nas przemawiają.

Czytaj też:
Fortuna dla polskiego klubu. To głównie przez Amerykanów
Czytaj też:
Maciej Janowski nie otrzymał dzikiej karty do cyklu Grand Prix. Tak to skomentował

Season getting closer?? | By Patrick Hansen #124 | Facebook
Źródło: WPROST.pl