To nie był wymarzony start w PlusLidze dla Jakuba Nowaka. Środkowy, który świetnie prezentował się na zapleczu siatkarskiej elity w kraju, a następnie potwierdził swoją wartość w reprezentacji Polski, zanotował trudny sezon klubowy 2025/26.
Nie dość, że Nowak stracił większość kampanii za sprawą kontuzji, to dodatkowo jego zespół Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – z hukiem pożegnał się z PlusLigą.
PlusLiga: Jakub Nowak zakontraktowany w Bełchatowie. To ogromny talent!
Było jednak niemal pewne, że nawet w przypadku faktycznego braku Częstochowy w elicie (otworzyła się furtka ze względu na gigantyczne problemy w Jastrzębiu-Zdroju, o których pisaliśmy na łamach WPROST), środkowy znajdzie dla siebie miejsce do grania. Tak się faktycznie stało i choć oficjalnego potwierdzenia ze strony nowego pracodawcy Nowaka nie ma, to wydaje się niemal pewne, że zagra on w Bełchatowie.
O sprawie poinformował właśnie „Łódzki Sport”.
PGE GiEK Skra Bełchatów wciąż pracuje nad kadrą na kolejny sezon. Teraz pewnym wydaje się już przyjście do klubu bardzo utalentowanego, młodego reprezentanta Polski. Nowym środkowym dziewięciokrotnych mistrzów Polski ma zostać Jakub Nowak. 20-letni siatkarz jest wychowankiem Lechii Tomaszów Mazowiecki. W sezonie 2023/2024 był zawodnikiem InPost ChKS-u Chełm, ale w poprzedniej kampanii wrócił do Lechii, z którą zajął 5. miejsce w rozgrywkach PLS 1. Ligi. Jeszcze jako pierwszoligowiec został dostrzeżony przez Nikolę Grbicia i powołany do reprezentacji Polski – czytamy w tekście lodzkisport.pl.
Nowak z pewnością może zacierać ręce na współpracę z Grzegorzem Łomaczem. Wicemistrz olimpijski, lider zespołu z Bełchatowa, znany jest ze swojego zamiłowania do gry ze środkowymi. Nowak na takiej współpracy może tylko zyskać. Podstawą będzie jednak zdrowie po stronie środkowego. W końcu nieprzypadkowo tym graczem tak zachwycał się Nikola Grbić.
Serbski selekcjoner kadry Polski wziął Nowaka na najważniejsze imprezy reprezentacji. Młody chłopak zdołał w poprzednim roku (2025) m.in. sięgnąć po złoty medal Ligi Narodów czy brąz mistrzostw świata.
Czytaj też:
Bitwa polskich gigantów w Lidze Mistrzów! Ogromna stawka na samym szczycieCzytaj też:
Iga Świątek z nowym trenerem? Ma na swoim koncie wiele sukcesów
Kiedy Kamil Stoch pojawia się przed kamerą, można się spodziewać właściwie wszystkiego. Jest to jednak nieco inny rodzaj „zaskoczenia” niż w przypadku np. Piotra Żyły, biorącego raczej wywiady na wesoło. „Wiewiór” to zresztą odrębna historia pod wieloma względami. Stoch potrafił za to wielokrotnie wbić szpilkę dziennikarzom, często w umiejętny sposób. Czy czasem przesadzał? Być może. Trudno jednak odmówić skoczkowi szczerości, nawet w tych najtrudniejszych momentach. A takowych w ostatnich sezonach kariery nie brakowało. Na antenie Stoch potrafił być do bólu szczery, wywołując sporo emocji wśród kibiców – tak jak np. podczas swojego ostatniego występu w Engelbergu (22. i 18. miejsce Polaka w konkursach).
Wywiad Kamila Stocha dla Eurosportu
Źródło: @Eurosport_PL
B jak Buczkowice
Co takiego wydarzyło się w małej wsi położonej w województwie śląskim? Choć to nieoczywisty kierunek, dla kariery Stocha ma spore znaczenie co najmniej z dwóch względów. Po pierwsze, w 1975 roku właśnie tam urodził się Łukasz Kruczek (na zdjęciu), w latach 2008-16 główny trener reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Szkoleniowiec, który wspólnie ze Stochem przeżył m.in. złoto mistrzostw świata w Val di Femme (2013), pierwszą Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji Pucharu Świata (2013/14), czy wreszcie legendarne, dwa złota olimpijskie (2014) – do których jeszcze wrócimy. A w 2006 roku właśnie w Buczkowicach ulokowano Szkołę Mistrzostwa Sportowego „Szczyrk” im. Polskich Olimpijczyków, do której uczęszczał… Kacper Tomasiak. Czyli naturalny następca Stocha, co pokazały tegoroczne igrzyska we Włoszech (2026) i sezon w PŚ.
C jak czempion
Dwukrotnie wybierany jako sportowiec roku, a łącznie pięć razy na podium. Plebiscyt „Przeglądu Sportowego” właśnie obchodził swoje stulecie istnienia, a Kamil Stoch jest w gronie tych najlepszych z najlepszych – również w klasyfikacjach wszech czasów. W przypadku skoczków narciarskich więcej razy, bo aż czterokrotnie, wygrywał od niego tylko Adam Małysz. Stoch był najlepszy w 2014 i 2017 roku. Ale trzykrotnie był na podium, o krok, będąc dwa razy drugim i raz trzecim.
Gala Mistrzów Sportu – Kamil Stoch na 3. miejscu
Źródło: YouTube / Polsat Sport
D jak długowieczność
Przez 22 lata w Pucharze Świata funkcjonował Kamil Stoch. Debiut to dokładnie rok 2004, 17 stycznia i konkurs w Zakopanem. Ostatecznie mający 17 lat skoczek zajął 49. miejsce po skoku na odległość 105,5 metra. Wspomniana długowieczność to jednak nie tylko fakt skakania od lat, ale też utrzymywania formy w perspektywie kolejnych sezonów na karku. Przykład? Podczas dekady 2011-21 Stoch rok w rok wygrywał co najmniej jedne zawody z cyklu Pucharu Świata. Nawet Adam Małysz nie mógł pochwalić się taką regularnością, a jego najdłuższa seria trwała krócej, bo w okresie 2001-07. Co więcej, w momencie wygrywania Kryształowej Kuli (2017/18) oraz złota olimpijskiego (2018), w obu przypadkach był najstarszym w dziejach zawodnikiem, który dokonał obu osiągnięć. I trochę szkoda, że ten ostatni sezon w karierze okazał się dla Stocha tak trudny…
22 lata występów Kamila Stocha
Źródło: X / @Bucholz_Adam
E jak Engelberg
Frustracja związana ze wspomnianym występem w Engelbergu – o którym wspominaliśmy przy literze „A” naszego alfabetu – nie była przypadkowa. To właśnie na szwajcarskiej skoczni Stoch zanotował najwięcej miejsc na podium (10) w swojej karierze. Dokładne wartości przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych nieoceniony Adam Bucholz, człowiek-instytucja z cenionego portalu Skijumping.pl. Co ciekawe, na podium wyników Stocha w PŚ znalazły się jeszcze niemieckie Willingen (7) oraz Zakopane (6). W czołowej piątce znalazła się jeszcze jedna polska skocznia – w Wiśle (5).
Magiczny Engelberg dla Stocha w Pucharze Świata
Źródło: X / @Bucholz_Adam
F jak fani
Nie ulega wątpliwości, że ostatni sezon – gdyby rozkładać go na czynniki pierwsze – to przede wszystkim była świetna okazja do pożegnania się z kibicami ze strony skoczka. Występy Polaka, najczęściej kończone bez większego błysku sportowego, kwitowane były brawami właściwie na niemal każdym obiekcie, gdzie się pojawił. To były wyjątkowo wymowne obrazki, ukazujące, jak duże znaczenie dla skoków narciarskich – nie tylko w Polsce – miała postać Kamila Stocha. Tak właściwie ma nadal, bo trudno będzie polskiego mistrza tak po prostu odstawić na bocznicę świata skoków narciarskich. Wręcz przeciwnie, to zdecydowanie nie jest wskazane!
G jak góral
Można odnieść wrażenie, że Kamil Stoch niejednokrotnie zaciskał zęby, pokazując swój charakter do rzeczy wielkich. I to niezależnie od tego, co działo się dookoła, często jeszcze chwilę wcześniej. Wyłączając z tego bardzo przeciętną końcówkę kariery, Stoch kilkukrotnie potrafił się podnieść w przeszłości i ponownie dołączyć do czołówki gry o najważniejsze cele. Mała podhalańska wieś Ząb wychowała zresztą kilku walczaków. W Zębie urodzili się (Stoch urodził się w Zakopanem, ale Ząb – tam się wychował) bowiem znani narciarze Józef Łuszczek oraz Stanisław Bobak. Obaj wzięli zresztą udział w igrzyskach olimpijskich. Pierwszy był mistrzem świata w biegach narciarskich w rywalizacji na 15 km (1978), a drugi… stawał na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich (1979/80) czy Turnieju Czterech Skoczni. Stoch podtrzymał zatem góralską tradycję tamtych stron, stając się sportową legendą jeszcze za życia.
H jak Horngacher
Sam skoczek niewiele jednak wskóra, jeśli nie trafi na odpowiedniego trenera. O postaci Łukasza Kruczka wspominaliśmy przy okazji litery „B” naszego alfabetu. Skoro jednak było o Polaku, który trenował kadrę m.in. w trakcie igrzysk w Soczi (2014), nie sposób pominąć roli, jaką odegrał Stefan Horngacher (na zdjęciu). Z pomocą austriackiego szkoleniowca Stoch dwa razy wygrał Turniej Czterech Skoczni (2017 i 2018), zdobył złoto olimpijskie i w brąz ZIO w drużynie (oba 2018), czy wreszcie wygrał Kryształową Kulę (2018). Drużynowo Polacy zostali również mistrzami świata (2017), wygrali klasyfikację w Pucharze Narodów (również 2017), czy zanotowali brąz w MŚ w lotach (2018). Na tej ostatniej z wymienionych imprez Stoch sięgnął zresztą po wicemistrzostwo świata. Sezon 2017/18 był zresztą dla polskiego mistrza wyjątkowy. Stoch wygrywał pod batutą Horngachera wszystko, co było do zgarnięcia – triumfując również w cyklach Willingen Five, Raw Air czy Planica 7. Po prostu na lidera reprezentacji Polski nie było wtedy mocnych.
I jak igrzyska
Kontekst igrzysk to przede wszystkim wielkie sukcesy po stronie Kamila Stocha. Polak debiutował na najważniejszej sportowej imprezie świata w 2006 roku. Po raz ostatni był za to w 2026, więc dwie dekady olimpijskich startów – czyli sześć igrzysk. W klasyfikacji wszech czasów nie ma sobie równych, spoglądając na polskie medale w dziejach ZIO. Co prawda więcej od Stocha zdobyła Justyna Kowalczyk – pięć krążków w latach 2006-14, ale biegaczka narciarska ma o jedno złoto mniej od skoczka. Stoch zdobył trzy złote i jeden brązowy medal. A niewiele brakowało, żeby skończyło się na jeszcze jednym olimpijskim podium. Podczas ZIO 2022 w Pekinie Stoch był jednak szósty na normalnym obiekcie i czwarty na dużej skoczni. W tym drugim przypadku do podium zabrakło Polakowi 3,9 punktu – brąz zdobył wówczas Niemiec Karl Geiger. Co ciekawe, Stoch został pierwszym w historii dyscypliny zawodnikiem, który szósty raz z rzędu ukończył olimpijski konkurs indywidualny w czołowej szóstce.
J jak Jadzia
„Do treningu namówiła mnie pani Jadzia z Zębu. Która założyła ten nasz klub LKS Ząb” – mówił mający 12 lat Kamil Stoch, niedługo po swoim treningowym debiucie na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Nagranie sprzed ponad 25 lat jest prawdziwą perełką, którą można odnaleźć w archiwum TVP Sport. A wspomniana pani Jadzia, to Jadwiga Staszel. Rzeczywiście, po zapisaniu się do klubu LKS Ząb ośmioletnim wówczas Stochem opiekowała się właśnie rzeczona pani Jadzia oraz Mieczysław Marduła. Co ciekawe, mały chłopak początkowo trenował kombinację norweską. Po obejrzeniu wideo szybko można jednak zrozumieć, dlaczego wybrał skoki narciarskie. Pasję w głosie czuć na kilometr!
12-letni Kamil Stoch o... medalu olimpijskim
Źródło: YouTube / TVP Sport
K jak KS Eve-nement
Być może nie wszyscy wiedzą, ale Kamil Stoch ma własny klub narciarski. Co więcej, sam mistrz występował w barwach teamu, który powstał w 2014 roku. Na pomysł powstania KS Eve-nement Zakopane wpadła Ewa Bilan-Stoch (na zdjęciu). Żona Stocha została również pierwszą panią Prezes klubu. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie internetowej, trzon zespołu tworzy również Adam Bilan, czyli brat szanownej Szefowej. Zawodnikami klubu byli bądź są: Kamil Stoch, Stefan Hula czy Dawid Kubacki. Co ciekawe, podczas drużynowych, letnich MP w 2025 roku – KS Eve-nement Zakopane sięgnął po srebro. Duet na wicemistrzostwo Polski Stoch stworzył z Szymonem Sarniakiem. A trzykrotny mistrz olimpijski dodatkowo wygrał złoto indywidualnie.
L jak Liverpool
Kamil Stoch to nie tylko skoki narciarskie. Na przestrzeni swojej długiej, bogatej kariery, słynnego skoczka można było spotkać również na innych arenach sportowych wydarzeń. Stoch pojawiał się choćby na meczach reprezentacji Polski siatkarzy, z uśmiechem dopingując rodaków. Pod względem piłki nożnej przed laty padła deklaracja związana z klubem z Premier League. Stoch jest fanem Liverpoolu. Nieprzypadkowo zresztą na jednym ze zdjęć w mediach społecznościowych pojawił się w towarzystwie innego kibica The Reds – Norwegiem Danielem-Andre Tande. Byłym skoczkiem narciarskim, który karierę zakończył we wrześniu 2024 roku.
Kamil Stoch i Daniel-Andre Tande za LFC
Źródło: Instagram / kamilstochofficial
M jak Małysz
Kamil Stoch czy Adam Małysz? A może Wojciech Fortuna? To pytanie, które często pada w kontekście najlepszego skoczka wszech czasów, spoglądając tylko na reprezentantów Polski. Niezależnie jednak, kto faktycznie jest tym najlepszym zdaniem czytających ten alfabet, Małysz odegrał w życiu sportowym Stocha wielką rolę. Poczynając od samego początku, kiedy to „Małyszomania” dała argumenty do inwestycji w skoki narciarskie w Polsce. Poprzez sam fakt, że Stoch symbolicznie przejął pałeczkę lidera reprezentacji Polski właśnie od swojego starszego kolegi. Kiedy Małysz kończył karierę, zajął 3. miejsce w Planicy (2011), a w konkursie… triumfował Stoch. Aż wreszcie okres schyłkowy, ale już po stronie skoczka z Zębu, czyli prezesura w Polskim Związku Narciarskim właśnie Małysza – wcześniej w roli dyrektora. Drogi obu panów przecinają się od wielu lat i choć nie jest tajemnicą, że nie są przyjaciółmi, to z pewnością szanują swoje dokonania i role, jakie odegrali w rozwoju skoków narciarskich w Polsce.
Adam Małysz i Kamil Stoch podczas MŚ 2009
Źródło: X / @Bucholz_Adam
N jak nienawiść
Dla Kamila Stocha na czele czarnej listy była i jest to skocznia Kulm. Obiekt w Bad Mitterndorf to był prawdziwy koszmar dla Polaka w trakcie kariery. Co ciekawe, na austriackim gigancie zdołali triumfować Adam Małysz (2005) oraz Piotr Żyła (2020). Stoch na tym mamucim obiekcie najwyżej dotarł do trzeciej lokaty w 2012 roku. Skoro jednak tak bardzo nie lubi tego miejsca, trudno się dziwić, że trofeum z tamtego małego sukcesu, gdzieś zaginęło. Nawet kiedy Stoch przyjeżdżał na austriackiego mamuta w najlepszej formie, w pamiętnym sezonie 2017/18, wyjeżdżał z niego bez uśmiechu – wówczas na 21. pozycji. W 2016 roku było tak źle, że po przegranych kwalifikacjach do pierwszego konkursu, do drugiego Polak przystąpił w roli przedskoczka. Dużo więcej było tych złych momentów na Kulm.
O jak osiemdziesiąt
Dokładnie tyle razy na podium Pucharu Świata stanął Kamil Stoch. Wygrywał 39 razy (dokładnie tyle samo, co Adam Małysz), 22 razy był drugi i 19 razy trzeci w konkursach. Pierwsze zwycięstwo Stocha w PŚ to sukces w Zakopanem 23 stycznia 2011 roku. Ostatnie? Niemieckie Titisee-Neustadt, dokładnie 9 stycznia 2021. Od tamtego czasu Polak „osłodził” sobie nieco zimowe rozczarowania zwycięstwem podczas Letniego Grand Prix w Wiśle, w lipcu 2022 roku. Najlepsze miejsce w sezonie 2025/26? O ile weekend w Planicy nic nie zmieni, będzie to 10. pozycja w fińskim Lahti.
Dorobek kariery Kamila Stocha
Źródło: X / @Bucholz_Adam
P jak Predazzo
Choć ostatnie igrzyska w karierze nie były takimi, jakich chciałby sam zainteresowany, Kamil Stoch pokazał swoją inną, równie istotną twarz. Był wsparciem dla młodszych kolegów. Widać to był zwłaszcza podczas konkursu duetów, kiedy to trener Maciej Maciusiak postawił na zestaw: Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Stoch, oczekując na kolegów na dole skoczni w Predazzo, dwoił się i troił, żeby jakkolwiek wesprzeć dużo mniej doświadczonych reprezentantów Polski. A kiedy okazało się, że szalony konkurs w Predazzo dobiega końca – szczęśliwego, srebrnego dla Polaków – Stoch uniósł w geście radości Wąska. Ten obrazek z pewnością pozostanie w pamięci w kontekście tamtego, jakże dramatycznego finiszu, rozstrzyganego w skrajnie zaskakujących warunkach.
R jak reprezentacja
Summa summarum ze skokami narciarskim tak to już jest, że choć każdy skoczek znajduje się w szeregach danego klubu, to ostatecznie wszyscy skaczą przede wszystkim w barwach narodowych. Co fakt faktem, dodatkowo przyciąga kibiców do tej dyscypliny. Nawet wspomniane Predazzo i ZIO 2026 pokazały, jak istotną sprawą dla Kamila Stocha jest godne reprezentowanie biało-czerwonych barw. To wydaje się być dosyć oczywiste, ale i tak, to w dużym stopniu pokazanie sportowej twarzy skoczka. Tym bardziej w momencie zderzenia z końcówką kariery, widzianej już raczej z perspektywy zawodnika, który odgrywał w stawce marginalną rolę. Stoch podjął jednak raz jeszcze rękawice i chciał właśnie w taki sposób zakończyć swoją piękną, sportową drogę.
S jak Soczi
A choć o tematach rosyjskich – od kilku lat – trudno jest pisać czy mówić w sposób spokojny, z pewnością igrzyska w Soczi, to był szczególny czas dla Stocha. O olimpijskich dokonaniach Polaka informowaliśmy już przy okazji litery „I” jak igrzyska, ale rzeczywiście, właśnie podczas ZIO 2014 skoczek zrobił ogromną furorę. Stoch sięgnął po dwa złote medale w konkursach indywidualnych, a dodatkowo wystąpił w kasku z charakterystyczną, biało-czerwoną szachownicą. Zgodę na jej użycie musiał wyrazić minister obrony narodowej – to w końcu znak polskich sił powietrznych. Po tak spektakularnym sukcesie i pięknym geście – skoczek otrzymał możliwość przelotu jednym z myśliwców bojowych F16 w roli pasażera (na zdjęciu). To też było spełnienie chłopięcych marzeń Stocha.
Kamil Stoch wspomina swoje sukcesy olimpijskie
Źródło: X / @Eurosport_PL
T jak Thurnbichler
Od sezonu 2022/23 do końca kampanii 2024/25 Thomas Thurnbichler (na zdjęciu) był trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Austriak rozpoczął imponująco, bo w pierwszym konkursie pod jego batutą polscy skoczkowie zdobyli łącznie 199 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Niestety, całościowo praca Austriaka w zderzeniu z doświadczonymi skoczkami – takimi jak właśnie Kamil Stoch – ale też Dawid Kubacki czy Piotr Żyła, zakończyła się fiaskiem. Sam Stoch zdecydował się na pracę z indywidualnym trenerem, tj. Michalem Doleżalem. Thurnbichler był w stanie rozbudzić talenty Pawła Wąska czy Aleksandra Zniszczoła, ale całościowo, austriacki szkoleniowiec nie zdołał przeskoczyć problemów, które od lat trapią polską drużynę. Stoch i były selekcjoner nie rozstali się w negatywnych relacjach, ale wydaje się, że akurat to połączenie – nowego podejścia – nie sprawdziło się na tym etapie kariery skoczka.
U jak ukochana
Wspominana już wcześniej Ewa Bilan-Stoch (na zdjęciu). Żona skoczka jest zarówno absolwentką Krakowskich Szkół Artystycznych, ale też ukończyła kierunek wychowania obronnego, który skupia się m.in. na zagadnieniach zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. W tym pierwszym przypadku – widać to za sprawą zmysłu fotograficznego Bilan-Stoch. Wystarczy zresztą zajrzeć na jej konto na Instagramie, żeby szybko zrozumieć, że po prostu, mowa o zdolnej postaci. Warto również podkreślić, że po wybuchu wojny w Ukrainie, żona skoczka mocno wsparła naszych wschodnich sąsiadów. Wielokrotnie wyjeżdżając właśnie na ukraińskie tereny, czynnie angażując się w różne akcje. Co dodatkowo pokazuje, że jest to człowiek o dobrym sercu.
Ewa Bilan-Stoch z mężem
Źródło: Instagram / ewabilanstoch
W jak Wielka Krokiew
Jako dwunastolatek – skoczył w Zakopanem 128 metrów. W 2011 roku wygrywał w Pucharze Świata, po raz pierwszy w karierze, właśnie na Wielkiej Krokwi. Kamil Stoch wygrywał w stolicy polskich Tatr zresztą aż pięciokrotnie w ramach walki o Kryształową Kulę. Po raz ostatni w 2020 roku. Pożegnanie z Zakopanem w sezonie 2025/26 był dla Polaka wyjątkowo trudne. Choć kibice i organizatorzy byli gotowi, dodatkowo dopisała aura, bo była typowa, zimowa atmosfera – to Stoch nie awansował do serii finałowej. Na skoczka czekali bliscy, ten utonął w ramionach żony i nie ukrywał wzruszenia. Na koniec po prostu wyszedł do kibiców i podziękować za wszystko im oraz jej samej. Właśnie Wielkiej Krokwi, za te wszystkie lata emocji.
Kamil Stoch na pożegnanie z Wielką Krokwią
Źródło: Instagram / kamilstochofficial
Z jak Złoty Orzeł
Można tak napisać o samym Kamilu Stochu, ale w tym wypadku mowa jednak o nagrodzie za sukces w Turnieju Czterech Skoczni. Bodajże najbardziej prestiżowym cyklu w trakcie sezonu Pucharu Świata. Austriacko-niemiecka rywalizacja rozgrzewa do czerwoności i nie ma co ukrywać, Stoch zapisał się w niej złotymi zgłoskami. Polak triumfował trzykrotnie – w sezonach 2016/17, 2017/18 i 2020/21. Przy ostatnim podejściu do rywalizacji w TCS Stoch otrzymał ze strony organizatorów bardzo miły upominek, z podziękowaniami za całą sportową drogę. Specjalnie przygotowany Złoty Orzełek.
