Mecz pomiędzy Polką i Ukrainką zapowiadał się bardzo ciekawie. Obie tenisistki słyną bowiem z ciekawej, niekonwencjonalnej gry, która wcale nie opiera się na tym, co obecnie w tenisie króluje – czyli sile fizycznej.
I rzeczywiście, zakładany scenariusz zrealizował się na korcie w Singapurze. Fani zgromadzeni na trybunach oglądali jednak popis tylko jednej tenisistki. Maja Chwalińska nie dała przeciwniczce najmniejszych szans na sukces, a samo spotkanie wyglądało dokładnie tak, jak pokazuje wynik. Czyli zakończyło się wygraną 6:0, 6:1.
Maja Chwalińska w ćwierćfinale WTA 500 w Singapurze. Co za mecz Polki!
Od samego początku meczu widać było, kto trzyma nerwy na wodzy. Ołeksandra Olijnykowa popełniała mnóstwo błędów, które w statystykach zapisane są per niewymuszone, ale nie ma co ukrywać, że spory wpływ miała na to gra Polki. Chwalińska świetnie zmieniała tempo, korzystała z całej przestrzeni kortu, do tego potrafiła również wielokrotnie zaskakiwać Ukrainkę.
Chwilami można było odnieść wrażenie, że to był mecz kogoś niezwykle doświadczonego z postacią, która dopiero zaczyna swoją karierę na większej scenie. Jeśli jednak spojrzeć głębiej w kariery obu tenisistek, Chwalińska wcale nie ma bogatego doświadczenia na poziomie choćby rywalizacji w rozgrywkach rangi WTA 500.
Ukraince z pewnością nie można odmówić serca do walki. To było jednak zdecydowanie za mało na tak dysponowaną Chwalińską. Z kim Polka zagra w ćwierćfinale imprezy w Singapurze? Rywalką będzie Elise Mertens. Belgijka nie musiała jednak wychodzić na kort, żeby awansować do ćwierćfinału. Jej rywalka Barbora Krejcikova wycofała się bowiem z rywalizacji ze względu na kontuzję.
Warto przypomnieć, że Chwalińska w Singapurze zaliczyła cenne przełamanie po dłuższej serii bez oficjalnego zwycięstwa. Po raz ostatni Polka – przez azjatycką imprezą WTA 500 – wygrała 15 sierpnia, więc całe szczęście, że najgorsze jest już za Polką.
Czytaj też:
Iga Świątek oceniona bez ogródek. „Musi się upewnić, że naprawdę tego chce” Czytaj też:
Jest nowym numerem 1 w świecie tenisa. Ma jednak tajemniczy sekret
