Obicie słabeusza na poprawę humoru? Mecz z Łotwą zapowiada się naprawdę niefajnie

Obicie słabeusza na poprawę humoru? Mecz z Łotwą zapowiada się naprawdę niefajnie

Jerzy Brzęczek
Jerzy Brzęczek Źródło: Newspix.pl / Lukasz Grochala/Cyfrasport
10 października w czwartek reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka zagra z Łotwą w ramach eliminacji do Euro 2020. Do tego spotkania przystępujemy jako liderzy grupy, Łotwa jako ostatni w tabeli zespół, bez nawet jednego punktu na koncie.

Sformułowanie „mecz zapowiada się niefajnie” można rozumieć co najmniej na dwa sposoby. Po pierwsze, że nie należy spodziewać się wielkiego widowiska. Na boisku spotkają się dwie drużyny, które przez całe eliminacje grają po prostu brzydko. Z tym, że jedna z nich jest „skazana na awans” (to my!), a druga skazana na porażkę (to Łotwa, jeśli jeszcze ktoś się nie domyśla). W sześciu dotychczasowych występach w grupie G nasi przeciwnicy zdobyli zaledwie jednego gola, tracąc ich aż 20. Emocji w tym meczu raczej nie należy się więc spodziewać, prędzej frustracji, jeżeli nasza drużyna przez długie minuty nie będzie potrafiła przełamać łotewskiej obrony. Jeśli natomiast gol dla naszych padnie szybko, wtedy spodziewajmy się gradu bramek. Co również na swój sposób będzie przykre – wyżywanie się na słabszym to jednak coś mało pasującego do koszulek z orłem na piersi.

„Mecz zapowiada się niefajnie” można rozumieć też w taki sposób, że jest to niewdzięczne zadanie dla zapowiadającego. Nie tylko dlatego, że Łotwa będzie dla Polski jedynie chłopcem do bicia, który niewątpliwie trenerowi Brzęczkowie poprawi nastrój i kupi trochę więcej czasu z kadrą. Niefajnie jest przecież pisać o tym, że nasza reprezentacja ma tuż po Łotwie najmniej bramek zdobytych w grupie (ex aequo z Macedonią Północną po osiem). Niemiło wspominać o strzeleckiej blokadzie Krzysztofa Piątka, który w Milanie gole notuje już tylko po karnych. Nieprzyjemnie dodawać do tego Arkadiusza Milika, który w tym sezonie w Napoli prawie nie gra, a już na pewno nie strzela. Niekulturalnie wreszcie przyłączać się do ogólnego hejtu na Piotra Zielińskiego, który w tym samym Napoli jest ważnym zawodnikiem, ale z każdym meczem w reprezentacji zbiera coraz większą krytykę, podczas gdy źle gra cała drużyna narodowa. Dodajmy do tego kontuzję będącego w świetnej formie Fabiańskiego – naprawdę niefajnie pisać o tym wszystkim.

Są oczywiście jasne punkty. Robert Lewandowski znów strzela dla Bayernu z wielką regularnością. Grzegorz Krychowiak w Rosji jest jednym z objawień sezonu. Skutecznością po raz kolejny zaskakuje też Kamil Grosicki, który zdobył pięć bramek w dziewięciu meczach swojego Hull City. Powiew optymizmu przysłania jednak kuriozalna wypowiedź trenera Brzęczka, który dobrą formę swoich zawodników przypisuje... pracy wykonywanej na zgrupowaniach kadry. Szkoda w takim razie, że ci sami zawodnicy nie potrafią przenieść tej formy ze spotkań swoich klubów na mecze reprezentacji. Miejmy nadzieję, że kolejnego przykładu tej przykrej zależności nie zobaczymy w czwartek 10 października. Początek meczu o 20:45.

Czytaj też:
Brzęczek nie odpowie za słabe wyniki? Boniek: Zawodnicy również są za to odpowiedzialni
Czytaj też:
Lewandowski, Grosicki, Krychowiak zdobyli po Golu. Ale wszystkich przebił Zahavi