Kamil Semeniuk nie gryzł się w język po porażce z ZAKSĄ. Wskazał przyczynę klęski

Kamil Semeniuk nie gryzł się w język po porażce z ZAKSĄ. Wskazał przyczynę klęski

Kamil Semeniuk
Kamil Semeniuk Źródło: PAP / Krzysztof Świderski
Kamil Semeniuk skomentował porażkę Sir Safety Perugii z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w ramach pierwszego meczu półfinałowego siatkarskiej Ligi Mistrzów. Wskazał, gdzie leżała przyczyna porażki i w czym zawiodła jego drużyna.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle sprawiła nie lada niespodziankę, pokonując zespół Sir Safety Perugii przed własną publicznością. Podopieczni Tomasa Sammuelvo nie uchodzili za faworytów tego meczu, a jednak potrafili wygrać dość pewnie 3:1 (25:18, 24:26, 25:19, 25:22). Drużynę przyjezdnych prowadzi Andrea Anastasi, a w jej składzie znaleźli się m.in.: Wilfredo Leon i Kamil Semeniuk. Ten drugi nie ukrywał ekscytacji z powrotu do Polski, jednak, co oczywiste, sportowo nie poszło to po jego myśli.

Kamil Semeniuk docenił możliwość powrotu do Polski

Przyjmujący Sir Safety Perugii przed startem obecnego sezonu zasilił szeregi włoskiej ekipy właśnie z Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W ubiegłym sezonie siatkarz został wybrany MVP Ligi Mistrzów, jednak bieżąca kampania miewała dla niego wzloty i upadki. Choć Perugia przegrała, to nie ukrywał radości z możliwości powrotu do domu.

– Na pewno serce mocniej biło ze względu na powrót do Polski. Nie byłem w domu przez pół roku i dzięki temu, że gramy z ZAKSĄ w półfinale miałem okazję, choć na chwilę tu wrócić. Nie rozpocząłem meczu w wyjściowym składzie, więc po jakimś czasie już mnie nieco nosiło, by wejść na boisko i pomóc drużynie w odwróceniu losów spotkania, jednak to nie wystarczyło. Kędzierzynianie byli lepsi i w pełni zasłużenie z nami wygrali – powiedział po meczu Kamil Semeniuk.

To dlatego Sir Safety Perugia przegrała z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle

Spotkanie nie przeszło po myśli żadnego z zawodników Perugii. Choć były momenty, w których wydawało się, że Włosi przechylą jego przebieg na swoją stronę, to ZAKSA pozostawała nieugięta. Kamil Semeniuk wskazał, gdzie leżała przyczyna porażki.

– Na początku byliśmy chyba nieco zestresowani, przez co w nasze poczynania wkradła się nerwowość. Z tego względu nie byliśmy nawet w stanie zagrać prostego „free balla” między drugą a trzecią strefę, więc nawet przy świetnie grającym Simone Gianellim nie graliśmy czytelnie i nie rozprowadzaliśmy bloku rywali. W meczach tego typu o końcowym sukcesie decydują detale, więc będziemy musieli pochylić się nad nimi przed rewanżem. Wiadomo, że naszą mocną stroną jest zagrywka, ale może powinniśmy na początku meczów uderzać nieco lżej, by lepiej się wprowadzać. Na pewno mecz w Kędzierzynie-Koźlu będzie dla nas nauczką – dodał 26-latek.

Czytaj też:
Andrea Anastasi wskazał atut ZAKSY. Zwrócił uwagę na ważną rzecz
Czytaj też:
Trener Jastrzębskiego Węgla wyróżnił czterech Polaków. Wymienił swój dream team

Źródło: polsatsport.pl