Iga Świątek się nie zatrzymuje. Koncert Polki w starciu z Rosjanką!

Iga Świątek się nie zatrzymuje. Koncert Polki w starciu z Rosjanką!

Iga Świątek
Iga Świątek Źródło: Newspix.pl / Corinne Dubreuil
Iga Świątek nie zatrzymuje się w turnieju WTA 1000 w Dosze. Polka pewnie pokonała Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową, wygrywając 6:1, 6:4.

Przed spotkaniem można było mieć pewne obawy o to, czy Iga Świątek pokona Jekaterinę Aleksandrową. Polka co prawda wygrywała dwie ostatnie edycje turnieju w Dosze i na tamtejszych kortach czuje się świetnie, ale w przeszłości Rosjanka na różnych nawierzchniach sprawiała jej problemy. Przed środowym starciem obie panie mierzyły się trzykrotnie i Świątek wygrała dwa pojedynki, a Aleksandrowa jeden.

Długi pierwszy gem, a potem koncert Świątek

Spotkanie od serwisu rozpoczęła Iga Świątek. Pierwsze dwie akcje przyniosły punkty dla rywalki, ponieważ nasza tenisistka zepsuła forhendy. Potrafiła jednak szybko odrobić straty, po czym doszło do wyrównanej walki o triumf w gemie. Ostatecznie górą była Świątek, która w międzyczasie zapisała przy swoim nazwisku dwa asy serwisowe. Od tamtego momentu rozpoczęła się jej dominacja na korcie.

Już w drugim gemie Polka po raz pierwszy przełamała swoją przeciwniczkę. Aleksandrowa w swoim stylu sporo ryzykowała, ale na niewiele się to zdało. Do tego popełnia podwójne błędy serwisowe, co tylko pomagało liderce światowego rankingu. Chwilę później Świątek przy swoim serwisie wygrała gema do zera i w pierwszym secie prowadziła już 3:0.

Tuż po tym Aleksandrowa zdobyła przy własnym podaniu jedynego gema w pierwszego secie. W późniejszej części tej partii rządziła bowiem już tylko Świątek. Polka kapitalnie rozprowadzała rywalkę po korcie, świetnie operując zarówno forhendem jak i bekhendem. Uwagę mogły przykuwać szczególnie bekhendy wzdłuż linii, które dosłownie niszczyły Aleksandrową. Do tego pochwalić należy kierunek serwisu, jaki obierała raszynianka. To wszystko przełożyło się na zwycięstwo 6:1 w pierwszym secie.

twitter

Aleksandrowa walczyła dzielnie

Początek drugiego seta różnił się od inauguracyjnych gemów pierwszej partii. Najpierw Aleksandrowa pewnie utrzymała własne podanie, a potem miała sporą szansę, by przełamać Świątek. Polka obroniła jednak aż cztery break pointy i tutaj ponownie mocno pomógł jej bekhend wzdłuż linii. Aleksandrowa natomiast bardzo dobrze radziła sobie na returnie. Później Rosjanka była w tarapatach przy swoim serwisie, ale także nie dała się przełamać, więc w tamtym momencie seta prowadziła 2:1. W umiejętny sposób kończyła akcje forhendem wzdłuż linii.

Kolejne trzy gemy znów nie dały przełamania, więc było 3:3. Trzeba przyznać, że Aleksandrowa dostosowała się do poziomu gry prezentowanego przez Świątek. W siódmym gemie doszło jednak do wyczekiwanego przez nas przełamania. Rosjanka obroniła pierwszego break pointa, ale drugiego już nie była w stanie. Wyrzuciła forhend ze środka kortu. Wcześniej oglądaliśmy kilka kapitalnych wymian, gdzie zawsze zwycięska była polska tenisistka.

twitter

Później Świątek w pewny sposób utrzymała własne podanie, stosując choćby akcje serwis plus jeden. Nie po raz pierwszy w środowy wieczór z jej ust padło hasło „jazda”, które pokazywało tradycyjną motywację obrończyni tytułu do jeszcze lepszej gry. Aleksandrowa nie zamierzała jednak się poddawać. Przy stanie 3:5 w drugim secie z jej perspektywy serwowała po to, by jeszcze utrzymać się w meczu. I zdobyła czwartego gema. Pokazywała wiarę, że może jeszcze odwrócić losy pojedynku.

I następnie przechodziła do realizacji planu. W niesamowity sposób naciskała na Świątek. Obroniła aż cztery piłki meczowe! Ostatecznie jednak to Polka wygrała wojnę nerwów. Zwyciężyła w całym meczu 6:1, 6:4 po jednej godzinie i 34 minutach gry. Trzeba przyznać, że obraz gry w drugiej partii się zmienił, a Aleksandrowa prezentowała przyjemny, agresywny tenis dla oka. Mimo wszystko w najważniejszych momentach Świątek pokazywała większą klasę.

Czytaj też:
Iga Świątek zniweczyła plany wielkiej rywalki. Trener przyznał to otwarcie
Czytaj też:
Iga Świątek z akcentem walentynkowym od WTA. Zobacz, jak wygląda polska mistrzyni

Opracował:
Źródło: WPROST.pl