Kacper Tobiasz show na PGE Narodowym. Męczący finał Fortuna Pucharu Polski

Kacper Tobiasz show na PGE Narodowym. Męczący finał Fortuna Pucharu Polski

Kacper Tobiasz, Legia Warszawa
Kacper Tobiasz, Legia Warszawa Źródło: Newspix.pl / JACEK PRONDZYNSKI/FOTOPYK
Trzeba przyznać, że lepszego widowiska można się było spodziewać w finale Fortuna Pucharu Polski. W starciu o drugie najważniejsze krajowe trofeum na PGE Narodowym górą zespół Legii Warszawa. O zwycięstwie zadecydowała seria jedenastek. W niej świetnie spisał się Kacper Tobiasz, bramkarz Legii, najlepszy aktor finałowego starcia.

We wtorkowe popołudnie na PGE Narodowym zmierzyły się dwie najlepsze drużyny, przynajmniej w tabeli PKO BP Ekstraklasy, prosto z sezonu 2022/23. Dodatkowo częstochowianie bronili trofeum zdobytego rok temu. Wówczas Raków Częstochowa ograł Lecha Poznań (3:1) i zdobył w Warszawie Fortuna Puchar Polski.

Czerwona kartka dla Legii Warszawa na początku meczu

Na trybunach PGE Narodowego pojawił się komplet kibiców. Sprzedano 44 tysiące wejściówek, wolne były jedynie tzw. strefy buforowe. W zgodzie z duchem sportu na obiekt zostali wpuszczeni zarówno fani Legii Warszawa, jak i Rakowa Częstochowa. Trudno było jednak ukryć, że kibiców stołecznego klubu było na Narodowym zdecydowanie więcej. A dodatkowo byli głośniejsi od sympatyków Rakowa.

Już w 3 minucie spotkania zagotowało się na murawie. Prawą stroną w stronę środka urwał się Fran Tudor. Chorwat został wycięty przez Yuriego Ribeiro. Od początku wydawało się, że to przewinienie, które należy wycenić na co najmniej żółtą kartkę. Sędzia Piotr Lasyk musiał jednak skonsultować się z VAR. Po obejrzeniu kilku powtórek arbiter uznał przewinienie gracza Legii, wyrzucając go z boiska z czerwoną kartką.

twitter

Zupełnie innego zdania byli Legioniści. Kapitan warszawian Josue za dyskusje otrzymał żółty kartonik. Raków nie wykorzystał jednak rzutu wolnego z dogodnej sytuacji. Ivi Lopez strzelił nieźle, ale świetnie spisał się Kacper Tobiasz. To był pierwszy z popisów, jakimi uraczył golkiper Legii kibiców na Narodowym i przed telewizorami.

Kacper Tobiasz show na PGE Narodowym

Bramkarz warszawian w pierwszych 45 minutach i doliczony czas potrafił kilka razy zatrzymać Vladislavsa Gutkovskisa. Nie tylko Łotysz nie mógł znaleźć sposobu na bramkarza Legii. Tobiasz potrafił obronić też m.in. groźny strzał Vladyslava Kochergina.

Gorąco było nie tylko na boisku czy trybunach, ale również poza boczną linią. Doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy oboma sztabami szkoleniowymi. Role główne odegrali tak jak na co dzień, Marek Papszun i Kosta Runjaić. Obaj szkoleniowcy otrzymali zresztą po żółtej kartce od arbitra, żeby utemperować ich na resztę finału.

twitter

Co ciekawe, już w pierwszej połowie szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany. Po stronie warszawskiej na murawie pojawił się Maik Nawrocki, wzmacniając defensywę. Choć była to zmiana po ponad 35 minutach od czerwonej kartki. Papszun ściągnął za to Tomasa Petraska, wpuszczając Patryka Kuna. Ten drugi od nowego sezonu, co niedawno oficjalnie ogłoszono, będzie piłkarzem… warszawskiej Legii.

twitter

Legia zneutralizowała Raków grając w osłabieniu

Im dłużej mecz trwał, tym bardziej naciskał zespół Papszuna. Legia wydawała się jednak mieć wszystko pod kontrolą i to pomimo skupienia głównie na defensywie i rozbijaniu ataków rywala. Po warszawskiej stronie po godzinie gry można było odnotować jedynie groźną sytuację, której nie wykorzystał Bartosz Slisz. To była ostatnia akcja pierwszej części gry, doliczonego czasu, ale pomocnik fatalnie przestrzelił, uderzając głową.

Warszawianie nie mieli jednak ani jednego celnego strzału w światło bramki. Tak przynajmniej było do 70 minuty spotkania, kiedy na boisko za Gutkovskisa wszedł Fabian Piasecki. To on miał przełamać niemoc ofensywy obrońców Fortuna Pucharu Polski.

twitter

Senna końcówka finału Pucharu Polski

W ostatni kwadrans obie drużyny weszły z bezbramkowym remisem. Dużo lepiej wyglądał Raków, biorąc pod uwagę ich chęć zdobycia gola. Legia musiała jednak czekać na swoją kontrę, jedną, ale być może kluczową dla losów pojedynku. Z tego też względu na boisku po warszawskiej stronie za strzelca Tomasa Pekharta pojawił się dużo bardziej mobilny, zwłaszcza w szybkim ataku, Maciej Rosołek.

Chociaż za zwycięstwo do zgarnięcia było 5 milionów złotych, końcówka meczu (tj. regulaminowych 90 minut) mocno rozczarowała. Raków bił głową w mur, a Legia stawiała takowy coraz wyższy i szczelniejszy. Papszun starał się dyrygować drużyną, motywując do jeszcze śmielszych ataków. Legia, choć z Rakowem na sześć ostatnich meczów wygrała tylko raz, wydawało się, znalazła patent na zatrzymanie ofensywnych zapędów lidera PKO BP Ekstraklasy.

Josue ściągnięty z boiska przez Kostę Runjanicia

Trener Papszun dogrywkę rozpoczął od ściągnięcia z boiska wspomnianego Kuna. Przyszły zawodnik Legii zagrał zatem 45 minut i dostał „wędkę”, taktyczną bądź związaną z przeciętnym występem na Narodowym. Jego miejsce zajął Wiktor Długosz, dużo bardziej ofensywnie usposobiony.

Co do zmian, Papszun ściągnął z boiska też największą gwiazdę Rakowa, czyli Lopeza. Mateusz Wdowiak dostał szansę w 98 minucie. Chwilę wcześniej świetną okazję miał inny z rezerwowych, Bartosz Nowak. Pomocnik Rakowa nie zdołał jednak wpakować piłki do siatki, powodując tylko jęk zawodu na trybunach, po tej częstochowskiej stronie.

Najbardziej zaskakującą zmianą w przerwie dogrywki było ściągnięcie Josue. Kapitan Legii został niespodziewanie zmieniony przez Patryka Sokołowskiego.

Mocno zakotłowało się pod bramką Legii w 111 minucie. Nowak brał udział w dwóch akcjach ofensywnych, w jednej z nich blisko skutecznej finalizacji był Długosz. Legia wybroniła się dzięki świetnej interwencji… wprowadzonego wcześniej Sokołowskiego.

Rzuty karne zadecydowały o zwycięstwie

W 114 minucie Kochergin spróbował strzału z dystansu, tuż zza pola karnego. Soczyste uderzenie pod poprzeczkę dobrze sparował Tobiasz. Bramkarz Legii po raz kolejny wyręczył swoich kolegów.

twitter

Ostatecznie już nikt nie znalazł sposobu na wpakowanie piłki do siatki. Ostatni akcent to strzał Tudora, który bez problemu obronił Tobiasz. Wcześniej jednak sędzia Lasyk wskazał na pozycję spaloną. I to było najlepsze podsumowanie 120 minut na PGE Narodowym. Bo fakt faktem, Raków mógł sobie pluć w brodę, że nie znalazł sposobu na Legię. A konkretnie na młodego bramkarza warszawskiego zespołu.

Serię jedenastek od trafienia rozpoczął Slisz (1:0). Skutecznym strzelcem był również Tudor (1:1). Nie pomylił się również Rosołek (2:1), uderzając pewnie w środek bramki. Skuteczny był także Stratos Svarnas (2:2). Rafał Augustyniak otwierający trzecią serię? Również skuteczny (3:2). Nie pomylił się również Piasecki, kompletnie myląc Tobiasza (3:3). Wytrzymał także Sokołowski, zmiennik kapitana Legii Josue (4:3). Błędu nie popełnił także Nowak (4:4).

twitter

Komplet trafień w podstawowej serii rzutów karnych po stronie Legii dał Paweł Wszołek (5:4). Tym samym odpowiedział Jean Carlos (5:5), przedłużając rozstrzygnięcie finału. Nawrocki? Także pewny, trafił pod poprzeczkę (6:5). W kolejnym karnym Mateusza Wdowiaka przechytrzył Tobiasz, broniąc jego uderzenie (6:5).

Czytaj też:
Wspaniała wiadomość dla Legii Warszawa. „Rozmowy ruszyły”
Czytaj też:
Splunął w kierunku Krychowiaka. Nie zagra do końca sezonu

Opracował:
Źródło: WPROST.pl