Napięte relacje między Igą Świątek a PZT. „Był taki moment”

Napięte relacje między Igą Świątek a PZT. „Był taki moment”

Iga Świątek
Iga Świątek Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Iga Świątek po dwóch latach wraca do reprezentacji Polski. Jak się okazuje, relacje między teamem tenisistki a Polskim Związkiem Tenisowym nie były zawsze takie, jak należy. Szerzej o tym mówi w rozmowie z „Wprost” prezes PZT Dariusz Łukaszewski.

Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja Billie Jean King Cup. Reprezentacja Polski powalczy o awans do finałów, które zaplanowano w listopadzie. W poprzednich dwóch edycjach nasze tenisistki dawały radę zakwalifikować się BJKC Finals, ale musiały sobie radzić bez naszej najlepszej zawodniczki – Igi Świątek. Swoją ubiegłoroczną absencję raszynianka tłumaczyła napiętym i kiepsko zaplanowanym kalendarzem, gdyż WTA nie dogadało się z ITF i turniej WTA Finals, odbywający się w meksykańskim Cancun trwał od 29 października do 7 listopada, a finały BJKC 2023 rozpoczynały się... 7 listopada w Sewilli. Na szczęście w tym roku udało znaleźć się przestrzeń na kadrę i pierwsza rakieta świata pojedzie z drużyną do Szwajcarii na mecze, które odbędą się w dniach 12-13 kwietnia.

Prezes PZT: Jestem bardzo zadowolony z powrotu Igi Świątek

Norbert Amlicki, „Wprost”: Czy cieszy się pan z powrotu Igi Świątek do reprezentacji na Billie Jean King Cup?

Dariusz Łukaszewski, prezes PZT: Jestem bardzo zadowolony. Wydaje mi się, że relacje między teamem Igi Światek a Polskim Związkiem Tenisowym zmierzają we właściwym kierunku. Start pierwszej rakiety świata w Szwajcarii, igrzyskach olimpijskich i innych turniejach wielkoszlemowych przyczyni się do tego, że dalej z dumą będziemy mówić o Idze jako patriotce.

Jeżeli wygramy w Szwajcarii i forma oraz czas Igi Świątek na to pozwolą, wierzę, że pojedziemy w listopadzie do Sewilli również w optymalnym składzie (Wtedy w Andaluzji odbędą się finały BJKC – przyp. red.).

W październiku 2023 roku, kiedy ogłoszono, że Iga Świątek nie weźmie udziału w BJKC powiedział pan w rozmowie z Interią: Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby przekonać ją, że granie w reprezentacji — poza oczywistym pokazaniem przynależności narodowej — jest też czymś w rodzaju przykładu dla innych pokoleń. Czy w tym roku miał pan obawy, że pierwszej rakiety świata zabraknie w tym turnieju?

Na przełomie grudnia i stycznia, przed turniejem United Cup, mając bardzo dobre relacje, doszliśmy do porozumienia, że następne wydarzenie, czyli mecz ze Szwajcarią odbędzie się z jej udziałem.

Dobrze rozumiem, że między Igą Świątek a Polskim Związkiem tenisowym był jakiś konflikt albo sprzeczka?

Nigdy nie było sprzeczki, natomiast kiedy Iga była młodszą zawodniczką, dopiero wchodzącą na światowe korty, był taki moment, że być może nie rozmawialiśmy tak, jak należy. Ale od 2023 roku te relacje ulegały ciągłej poprawie.

Jak ważna jest Iga Świątek dla polskiego tenisa?

Bardzo ważna, bo idąc z nią w tym samym kierunku, możemy zrobić milowy krok dla rozwoju tenisa w Polsce. Każdy osobno też jakiś zrobi, ale w mniejszym wymiarze.

Wspomniał pan o rozwoju tenisa. Równo dwa lata temu Iga Świątek po raz pierwszy została liderką rankingu WTA (rozmowa została przeprowadzona w czwartek 4.04 – przyp. red.). Jak ta dyscyplina sportu się ewoluowała czasu, kiedy Iga Świątek jest jedną z najlepszych na świecie? Co też udało się zmienić względem lat poprzednich?

– Na pewno trochę starsze zawodniczki, jak Magda Linette czy Magdalena Fręch podniosły swoje umiejętności. Cieszy również to, że pomagając tenisistkom jak Martyna Kubka, Weronika Falkowska, czy Maja Chwalińska widać, że robią postępy. Ponadto takie zawodniczki jak Weronika Ewald czy 14-letnia Barbara Kostecka pozwalają napawać optymizmem, że nie będzie przerwy i rosną kolejne następczynie.

Czytaj też:
Iga Świątek z piękną rocznicą. To pokazuje wielką klasę Polki
Czytaj też:
Szejkowie dopięli swego. Wielki tenis trafi do Arabii Saudyjskiej